Ambasador Chełma

Zielony Trener
4 min. czytania

Kiedy umówiłem się z nim na spotkanie nie wiedziałem kto przyjdzie. W zasadzie nie widzieliśmy się prawie 30 lat .Ale przywitaliśmy się jakbyśmy wczoraj razem spędzili pół dnia i dzis chcemy dokończyć rozmowę. Dominik nie opowiada swojej historii jak człowiek, który coś stracił. Opowiada ją jak ktoś, kto ciągle jest w ruchu.

- Reklama -

W jego świecie telefon może milczeć, ale on nie milczy. Biega. Śpiewa. Ćwiczy. Pracuje. Szuka. Tworzy.

- Reklama -

Jak zobaczycie kiedyś człowieka, który biegnie i śpiewa, to ja.

Mówi to  z uśmiechem. I trudno o lepszą metaforę jego życia. Ruch. Oddech. Tempo.

Chłopak z osiedla .

Zanim była scena, było boisko. Asfaltowe, szkolne, osiedlowe. W wakacje zbiórki
o siódmej rano. Chodzenie od okna do okna i wywoływanie kolegów.

Całe dnie grania w piłkę, później koszykówka do zmroku. To tam nauczył się wytrwałości i tego, że żeby wygrać, trzeba najpierw przyjść na trening.

Byłem wszędzie. Taki żywy, widoczny, śmieje się.

Energia została. Zmieniło się tylko boisko na scenę .

Nie pochodzi z artystycznej rodziny. Dom był stabilny, zwyczajny, pracowity. Gdy powiedział, że chce zostać aktorem, to była jego decyzja.

Nie dostał się za pierwszym razem. Więc pracował dalej. Przygotowywał się. Uczył. Próbował ponownie.

Wybrał drogę bez gwarancji. I do dziś się jej trzyma. Dominik wie, że aktorstwo to zawód dynamiczny. Raz jesteś na planie grasz u najlepszych reżyserów, innym razem budujesz coś nowego , tak jak teraz . Ale zamiast mówić o tym jak o braku, mówi o tym jak o przestrzeni.

To jest zawód z nadziei. Ale też z pracy, podkreśla. Bo kiedy nie ma zdjęć, jest rozwój.

Czytanie. Próby. Trening. Pomysły. Wolność, którą nazywa „trudną sztuką”, stała się jego narzędziem. Nikt nie mówi ci, co masz robić. Sam musisz zdecydować. I on decyduje. Codziennie.

Najważniejsza rola.

Jest jednak rola, w której nie ma dubli ani prób generalnych.

Rola taty.

O dzieciach mówi najcieplej. Z dumą. Z miękkością, która pojawia się nagle w głosie. Bardzo je kocham , mówi wprost. Przytula dużo. Często. Bez powodu. Bo uważa, że bliskość to coś, czego nigdy za wiele. I że czas, który im daje, jest ważniejszy niż każda premiera. To w nich znajduje największą motywację. I spokój.

Chciałby grać więcej. Chciałby grać główne role.

Mówi to otwarcie. Ale nie z pretensją do świata. Raczej z gotowością. Jest w nim sportowa mentalność , może dlatego, że wychował się na boisku. Jeśli nie wyszło dziś, jutro jest kolejny mecz.

Wstaję i robię swoje.

I to zdanie najlepiej go opisuje.

O tym, czego nie opublikujemy.

W rozmowie były też momenty bardzo osobiste. Dotykające głębiej , rodziny, relacji, wewnętrznych procesów. Świadomie nie publikujemy tych fragmentów. Nie dlatego, że są nieważne.

Przeciwnie , dlatego, że są zbyt ważne, by zamieniać je w nagłówek. Wystarczy wiedzieć, że Dominik jest dziś w miejscu, w którym rozumie więcej. I idzie dalej lżejszy. A jednak w tej historii nie chodzi wyłącznie o aktorstwo.

Dominik jest dowodem na to, że z małego miasta można ruszyć w świat bez kompleksów.

Że Chełm nie jest ograniczeniem, lecz początkiem drogi.

Że marzenia nie pytają o kod pocztowy, tylko o odwagę. Konsekwentnie przekraczał kolejne granice , własne lęki, środowiskowe schematy, wyobrażenia o tym, „komu się uda”.

Pracował z najlepszymi. Swój dyplom realizował pod okiem mistrzów: Andrzej Wajda i Jerzy Stuhr :to nazwiska, które w polskim teatrze i filmie znaczą historię.

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy