Jacznik czarował , Goss kończył

Zielony Trener
4 min. czytania
Milion myśli , różne scenariusze, i cały czas jedna myśl , ten zespół po meczach
w Elblągu i Gdańsku w tym składzie nie wygra.
I nie dlatego że zawodnicy którzy grają , są słabsi od zmienników. Dlatego
że w tym zestawieniu personalnym zgasła iskra. Nie wiem, może na chwilę, może na moment, ale zgasła .

Dlatego mialem nadzieje że Jędrzej Goss i Grzegorz Jacznik dostaną swoją szansę. W artykule przedmeczowym dałem tytuł „Czas na Gossa”. Gdy przesłałem tytuł Jędrzejowi, ten szybko mi odpowiedział. „Czas na pkt , nieważne kto je zdobędzie…”. Skromny i myśli o drużynie.

- Reklama -

Były takie momenty w tym meczu, kiedy w hali czuć było coś więcej niż sportową rywalizację. To było napięcie, wiara.
Mecz InPost ChKS Chełm ze Ślepskiem Malow Suwałki  miał swoją dramaturgię i swojego bohatera, na którego wielu czekało.

- Reklama -

Siedząc przy bandzie powtarzałem w myślach „Dajcie mu zagrać. Ten mecz potrzebuje Jędrzeja Gossa.”
Nie z sympatii. Z przeczucia. Bo czasem drużynie potrzeba energii, nie tylko nazwisk.
I nastąpił moment, który zmienił wszystko. Ślepsk kontrolował trzecią partię.
Para
Blankenau/Kapica zgubiła rytm. I wtedy weszli:  Jędrzej Goss i Grzegorz Jacznik.

Pierwszy set to serce do gry.
Atmosfera bojowa. Zespół pozytywnie nastawiony. Początek 5:3, stabilne przyjęcie, agresywna zagrywka, dwa bloki. Środek funkcjonował, atak w kontrze skuteczny.
Przy 10:5 przestój, trzy punkty z rzędu dla Suwałk.
Czas dla trenera Andrzejewskiego.
13:13  wyrównanie. Nerwy. 20:18 dla gości.
I wtedy tlen podał Amir Esfandiar, dwa skuteczne ataki i jest 21:21. Dokłada dobrą zagrywkę. Później obrona Jaya 23:23. Gra na przewagi i blok na 27:25.
Chełm oddycha.

Drugi set to szybka przewaga Ślepska 4:1, 6:1. 
Kontrola gości. Podwójna zmiana przy 11:7 dała impuls, ale przewaga została utrzymana. 25:18 set bez historii.
A jednak w powietrzu wisiało coś jeszcze. „Ten mecz potrzebuje Gossa”

Trzeci set to kilkupunktowa przewaga gości ,kalka początku drugiej partii.

I WTEDY WESZLI

GRZEGORZ JACZNIK I JĘDRZEJ GOSS

I nagle parkiet w Chełmie zamienił się w scenę.
Goss posyłał asy serwisowe, mocny blok, odwaga.
Jacznik? Jacznik grał tak, jakby chciał tego wieczoru przećwiczyć wszystkie możliwe schematy taktyczne po kolei.
Pipe z 6. strefy proszę bardzo .
Krótka – dynamiczna i dokładna.
Szybka piłka na lewe skrzydło ok,  w tempo.
Dobra, odrzucająca zagrywka. Każda akcja jak osobny element choreografii. Każde rozegranie jak świadome postawienie kroku w tańcu.

Do tego stabilny Paweł Rusin, zróżnicowany Esfandiar, poprawiona gra środkiem , gdzie punktowali Marcyniak i Swodczyk .
Chełm przejął kontrolę.

Czwarty set był już konsekwencją tej przemiany.

Wieczór, który zostanie w pamięci
Po meczu komisarz zawodów Albert Semeniuk,  przyznał, że wybór Pawła Rusina
na 
MVP nie był oczywisty. Zdecydowały statystyki. Ale są rzeczy, których liczby nie oddadzą.

 

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy