Skandal w konsultacjach Gminy Chełm

Zoria
7 min. czytania

„Jestem za, a nawet przeciw?” Nasze nagranie pokazuje, jak działa formularz konsultacji

- Reklama -

To miały być konsultacje społeczne w ważnej dla mieszkańców sprawie. Tymczasem coraz więcej wskazuje na to, że procedura dotycząca zmiany nazwy gminy Chełm na gminę Pokrówka budzi poważne wątpliwości. I to nie tylko polityczne, ale przede wszystkim organizacyjne oraz proceduralne.

- Reklama -

Nasza redakcja sprawdziła internetową ankietę konsultacyjną. W formularzu trzeba wpisać imię, nazwisko, miejscowość, ulicę i numer budynku, ale nie ma tam żadnego mechanizmu, który w sposób realny potwierdzałby tożsamość mieszkańca, na przykład przez profil zaufany czy inną formę autoryzacji. Oficjalna strona gminy wskazuje, że do udziału uprawnieni są mieszkańcy gminy Chełm, a sama ankieta jest prowadzona od 7 do 16 marca 2026 roku.

W praktyce jednak formularz opiera się wyłącznie na danych wpisywanych samodzielnie przez użytkownika.

Nasza redakcja dysponuje również nagraniem wideo, które pokazuje, jak w praktyce wygląda wypełnianie tej ankiety. Na materiale widać wyraźnie, że w formularzu można wpisać dowolne imię i nazwisko oraz dowolny adres. System nie weryfikuje tych danych i przyjmuje głos bez żadnego potwierdzenia tożsamości.

Na nagraniu pokazujemy krok po kroku, jak wygląda cały proces. W formularzu wpisane zostają przykładowe dane, w tym np. imię i nazwisko wójta Wiesława Kociuby, a następnie oddany zostaje głos przeciwko zmianie nazwy gminy.
Ankieta zostaje przyjęta przez system bez żadnych przeszkód. Nagranie można obejrzeć na końcu tego artykułu..

To oznacza, że w praktyce udział w konsultacjach może wziąć osoba, która wcale nie jest mieszkańcem gminy. Wystarczy wpisać dane ręcznie.

To rodzi zasadnicze pytanie o wiarygodność i legalność całej procedury. Bo jeśli system nie weryfikuje, czy głos oddaje rzeczywiście mieszkaniec gminy, to trudno mówić o szczelnych konsultacjach w sprawie, która dotyczy lokalnej tożsamości, administracji i przyszłego wizerunku samorządu.

Z oficjalnych materiałów wynika, że konsultacje mają dotyczyć wyłącznie mieszkańców gminy Chełm, a ankiety są dostępne zarówno elektronicznie, jak i w wersji papierowej między innymi u sołtysów, w urzędzie, szkołach i placówkach kultury.

Sprawa jest tym poważniejsza, że sama decyzja o rozpoczęciu procedury zmiany nazwy została podjęta jednogłośnie przez radnych 3 lutego 2026 roku. Wójt Wiesław Kociuba przekonywał publicznie, że chodzi o budowanie własnej marki i tożsamości gminy oraz o uporządkowanie chaosu wynikającego z funkcjonowania obok siebie miasta Chełm i gminy Chełm o tej samej nazwie.

Tyle oficjalna wersja. W terenie emocje są jednak zupełnie inne.

Do naszej redakcji docierają kolejne sygnały od mieszkańców, że całe konsultacje od początku budzą nieufność. Chcieliśmy zapytać wójta Wiesława Kociubę między innymi o to, czy prawdą jest, że jeszcze przed formalnym rozpoczęciem konsultacji, czyli przed 7 marca, w gminie funkcjonowały już ankiety dotyczące zmiany nazwy.

Chcieliśmy również uzyskać odpowiedź, czy prawdą jest, że sołtysi, roznosząc decyzje podatkowe, mieli jednocześnie przekazywać ankiety do wypełnienia oraz mieć wgląd w ich treść. To są pytania bardzo poważne, bo dotyczą nie tylko przejrzystości procedury, ale także poczucia swobody mieszkańców przy wyrażaniu opinii.

Nasze pytania dotyczyły także tego, czy przed rozpoczęciem konsultacji odbywały się spotkania radnych i przedstawicieli gminy z mieszkańcami poszczególnych miejscowości.

Nasza redakcja rozmawiała z mieszkańcami Janowa i Okszowa. Z ich relacji wynika, że takich spotkań u nich nie było.
To kolejny element, który podsyca poczucie, że mieszkańcy nie zostali rzetelnie włączeni w debatę o zmianie nazwy, lecz postawieni przed gotową procedurą.

Mimo kilkukrotnych prób skontaktowania się z wójtem Wiesławem Kociubą i poproszenia go o odpowiedzi, do momentu publikacji nie udało się uzyskać jego stanowiska.

I właśnie tu pojawia się największy problem.

Konsultacje społeczne powinny być nie tylko legalne, ale też wiarygodne, przejrzyste i odporne na wszelkie wątpliwości. Tymczasem w gminie Chełm mamy dziś sytuację, w której oficjalnie mówi się o głosie mieszkańców, a jednocześnie elektroniczna ankieta nie daje pewności, kto ten głos rzeczywiście oddaje.

Do tego dochodzą pytania o obieg ankiet papierowych, brak odpowiedzi ze strony wójta i relacje mieszkańców o braku spotkań informacyjnych w części miejscowości.

To już nie jest zwykła administracyjna procedura. To jest sprawa, która uderza w zaufanie do samorządu.

Bo jeśli konsultacje społeczne w tak ważnej sprawie są prowadzone w sposób budzący tyle pytań, to mieszkańcy mają pełne prawo oczekiwać jasnych odpowiedzi.

Nie za tydzień. Nie po fakcie. Tylko teraz.

Stanowisko redakcji
Dane użyte w nagraniu mają charakter wyłącznie przykładowy i zostały wykorzystane przez redakcję wyłącznie w celu demonstracji działania formularza konsultacyjnego

AKTUALIZACJA

5 minut po publikacji artykułu z naszą redakcją skontaktował się wójt gminy Chełm Wiesław Kociuba. W rozmowie telefonicznej stwierdził, że jego zdaniem wszystkie procedury konsultacyjne zostały zachowane, a system nie daje możliwości wpływania na wynik głosowania ani manipulowania ankietami.

Wójt podkreślił również, że z informacji, które do niego docierają, wynika, iż większość ankietowanych mieszkańców jest przeciwna zmianie nazwy gminy. Jednocześnie zaznaczył, że proponowana nazwa Pokrówka ma charakter historyczny i przedwojenny, a jego intencją jest nawiązanie właśnie do tej tradycji.

Na pytanie naszej redakcji, dlaczego tak konsekwentnie opowiada się za zmianą nazwy, wójt odpowiedział, że prywatnie nie upiera się przy tej decyzji, a jego działanie wynika z chęci przywrócenia historycznej nazwy gminy.

W trakcie rozmowy wójt zaznaczył również, że nie posiada informacji o rzekomych dwóch tysiącach osób, które miały wziąć udział w naszej redakcyjnej ankiecie internetowej dotyczącej tej sprawy.

Podczas dyskusji wójt stwierdził także, że jego zdaniem sytuacja opisana w artykule może mieć charakter „poważnej sprawy prokuratorskiej”. Nasza redakcja odpowiedziała, że publikacja materiału nie ma na celu wywoływania sporów prawnych, lecz pokazanie potencjalnych słabości systemu konsultacyjnego i zwrócenie uwagi na to, czy w obecnym kształcie procedura daje pełną gwarancję rzetelności.

Na zakończenie rozmowy strony wymieniły uprzejmości i wstępnie umówiły się na spotkanie w przyszłym tygodniu, podczas którego możliwa będzie szczegółowa weryfikacja wszystkich kwestii poruszonych w artykule.

Udostępnij ten artykuł
Jeden komentarz