Chełmianin roku , Artur Juszczak

redakcja
5 min. czytania

Artur Juszczak, Chełmianin Roku.

- Reklama -

Sukces to sport zespołowy, a to wyróżnienie należy do nas wszystkich

- Reklama -

W Chełmie są ludzie, którzy nie tylko mówią o zmianach, ale po prostu zaczynają działać. Organizują wydarzenia, łączą ludzi wokół sportu, pomagają tam, gdzie ktoś został sam. Często nie w świetle reflektorów, lecz w codziennej pracy, która z czasem zaczyna zmieniać całe środowisko. Jedną z takich osób jest Artur Juszczak.

Menedżer, społecznik i organizator wielu inicjatyw sportowych oraz społecznych w mieście. Człowiek zadaniowy, konsekwentny, a przy tym pogodny i otwarty na ludzi. Osoby, które znają go bliżej, często podkreślają jedną rzecz. Zyskuje przy bliższym poznaniu. Bo za stanowiskami i projektami stoi po prostu człowiek, który lubi działać i brać odpowiedzialność za to, co robi. Kapituła konkursu przyznała mu w tym roku tytuł Chełmianina Roku 2025. Dla wielu mieszkańców to naturalne zwieńczenie lat pracy społecznej, organizacyjnej i sportowej. Z Arturem Juszczakiem rozmawiamy o sile wspólnoty, o sporcie, który potrafi łączyć ludzi, i o tym, dlaczego w jego świecie sukces nigdy nie jest dziełem jednej osoby.

Redakcja: Panie Arturze, ogromne gratulacje. Tytuł Chełmianina Roku to jedno z najważniejszych lokalnych wyróżnień. Jak Pan przyjął tę wiadomość?

Artur Juszczak: Czuję ogromną radość, ale przede wszystkim wielką pokorę. Zawsze powtarzam, że w działalności społecznej i biznesowej nikt nie działa sam. Choć Kapituła przyznała ten tytuł mojej osobie, traktuję go jako nagrodę zbiorową. To wyróżnienie należy się w głównej mierze wspaniałym ludziom, z którymi od blisko dwudziestu lat działam w Chełmskim Stowarzyszeniu Inicjatyw Społecznych. Ta statuetka to ukłon w stronę wszystkich, którzy współtworzą nasze grupy rowerowe, biegowe czy środowisko chełmskich morsów. Bez ich pasji i tysięcy godzin pracy wolontariackiej nie zrobilibyśmy nawet połowy tych rzeczy.

Redakcja: Osoby publiczne często spotykają się również z krytyką. W internecie pojawiają się czasem anonimowe głosy podważające skuteczność działań czy zasadność nagród. Jak Pan na to reaguje?

Artur Juszczak: Uśmiecham się i robię swoje. W zarządzaniu i pracy społecznej najlepszą odpowiedzią na krytykę są zawsze twarde liczby i zrealizowane projekty. Jeśli ktoś pyta o skuteczność, wystarczy spojrzeć na Chełmski Park Wodny. Przeprowadziliśmy tam trudną restrukturyzację finansową i w ciągu trzech lat spółka wyszła z bardzo trudnej sytuacji. To są konkretne wyniki. Dlatego nie skupiam się na dyskusjach w internecie. Wolę po prostu pracować i pokazywać efekty.

Redakcja: Jednym z projektów, który wywołuje ogromne emocje w Chełmie, jest Chełmski Klub Sportowy.

Artur Juszczak: To projekt, z którego jestem szczególnie dumny. Udało się stworzyć profesjonalną spółkę sportową od podstaw i doprowadzić drużynę do najwyższej ligi rozgrywkowej. Ale tutaj też trzeba jasno powiedzieć jedno. W sporcie sukces zawsze jest zespołowy. Bez pracy zawodników, trenerów, ludzi pracujących w klubie i kibiców nic by się nie udało. Mogłem być liderem projektu, ale ten awans wywalczyła cała drużyna.

Redakcja: Po tylu projektach i zdobyciu tytułu Chełmianina Roku można pomyśleć o chwili odpoczynku?

Artur Juszczak: Raczej odwrotnie. Ta nagroda daje ogromną energię do dalszego działania. Mamy przed sobą wiele nowych projektów. Jednym z nich jest Ultramaraton Wschód–Zachód, wydarzenie o dużej skali, które ma szansę promować nasz region w całej Polsce. Organizujemy także zagraniczne pielgrzymki i kolejne inicjatywy sportowe. Ale w tym wszystkim najważniejsze są dla mnie sprawy najbliższe mieszkańcom. Już przygotowujemy Wielkanocne Śniadanie dla osób starszych i samotnych. Chcemy, żeby w te święta nikt w Chełmie nie czuł się sam. Pracujemy też nad rozwiązaniem problemu z funkcjonowaniem chełmskiej jadłodzielni, aby mogła bez przeszkód pomagać potrzebującym. Takie działania mają dla mnie ogromne znaczenie. Bo jeśli coś daje największą satysfakcję w pracy społecznej, to właśnie moment, kiedy widzi się, że ktoś dzięki temu naprawdę poczuł się zauważony. I może właśnie dlatego Artur Juszczak tak często powtarza jedno zdanie. Sukces nigdy nie jest dziełem jednej osoby. Jest zawsze historią ludzi, którzy postanowili zrobić coś razem.

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy