Siatkówka z Iranu. Amirhossein Esfandiar

Zielony Trener
6 min. czytania

Światła hali gasną, emocje powoli opadają, ale dla niego mecz tak naprawdę jeszcze się nie kończy. Wraca do każdej akcji, analizuje, szuka odpowiedzi. Na boisku jeden z liderów nowego pokolenia. Poza nim człowiek, który tęskni za rodziną
i krajem, do którego dziś nie może wrócić.

- Reklama -

Amirhossein Esfandiar opowiada o odpowiedzialności, ambicji i codzienności siatkarza, który chce sięgać wyżej.

- Reklama -

Jesteś uznawany za jednego z liderów nowego pokolenia. Czujesz tę odpowiedzialność?
To duża odpowiedzialność. Bycie liderem nie jest łatwe. Musisz mieć pewność siebie, ale też każdego dnia dawać z siebie więcej niż inni. Na treningach, w meczach, w każdej sytuacji. Jeśli jesteś liderem, musisz pomagać zespołowi w każdym momencie.


Pamiętasz moment, w którym pomyślałeś, że możesz grać na światowym poziomie?
Myślę, że gra w PlusLidze to już światowy poziom. Zawsze powtarzam, że to jedna z najlepszych lig na świecie. Jeśli chcesz tu grać, musisz być najlepszą wersją siebie w każdym momencie. Ta liga pomaga pokazać swoją jakość.


Co dziś bardziej Cię napędza – ambicja czy presja?
Ambicja. Na pewno ambicja.
To nasz pierwszy sezon w PlusLidze i mieliśmy jeden cel utrzymać się. To był pierwszy krok. Teraz chcemy rozwijać się krok po kroku.
Dla mnie to też nowe doświadczenie i szansa, żeby pokazać się z jak najlepszej strony i pomóc drużynie.


Droga z Iranu do Europy była trudna?

Nie aż tak bardzo, jak mogłoby się wydawać. Grałem wcześniej w reprezentacji, miałem doświadczenie z lig w Rosji, Belgii czy Chinach.

Najważniejsze było, żeby krok po kroku budować relacje z drużyną, trenerem, całym sztabem. Komunikacja jest kluczowa.

Po kilku meczach wszystko zaczęło wyglądać naturalnie i poczułem się częścią zespołu.


Gdzie widzisz w Waszej grze największy progres?
Nigdy się nie poddajemy. Walczymy do ostatniej piłki i chcemy to pokazywać. To nasza tożsamość jako drużyny.


Masz poczucie, że Twój sufit jest jeszcze daleko?
Tak, zdecydowanie. Wciąż mogę być lepszy.


Twój zasięg i fizyczność to bardziej talent czy ciężka praca?
Trudno to rozdzielić. Myślę, że jedno i drugie.

Pracuję od wielu lat, cały czas staram się rozwijać i poprawiać każdy element swojej gry.

Ale oczywiście talent też ma znaczenie. Bez pracy jednak nic by to nie dało.


Twoja największa siła i element do poprawy?
Muszę poprawić przyjęcie, bo to dziś kluczowy element. W innych rzeczach chcę po prostu być coraz lepszy krok po kroku.


Wolisz grać pod presją czy spokojne mecze?
W PlusLidze nie ma spokojnych meczów. Każde spotkanie to presja.

Tutaj każdy może wygrać z każdym. Jeśli grasz dobrze – wygrywasz. Jeśli nie – przegrywasz.

To sprawia, że ta liga jest tak wymagająca.


Najtrudniejszy rywal?
W reprezentacji – zdecydowanie Polska. Te mecze zawsze są wyjątkowe, nie tylko dla nas, ale też dla kibiców i całego świata siatkówki.

Pamiętam Ligę Narodów w 2022 roku w Gdańsku. Na trybunach było około 15 tysięcy ludzi, pełna hala. Graliśmy przeciwko Polsce i wygraliśmy ten mecz. To był dla nas ogromny moment.

Później przegraliśmy z nimi w półfinale, ale te spotkania zawsze mają inny ciężar. W Iranie zwycięstwo nad Polską jest czymś naprawdę dużym. Kibice to doceniają, mówią: „to wielka wygrana, świetna robota”.

W PlusLidze powiedziałbym, że Resovia, ale prawda jest taka, że tutaj każda drużyna jest wymagająca.


Co robisz po meczu? Analizujesz czy odcinasz się od siatkówki?
Zawsze analizuję. Najpierw sam – wracam do momentów, które były dobre i tych, które mogłem zrobić lepiej.

Czasem proszę też trenera o nagranie meczu i oglądam je jeszcze raz.

Z drużyną mamy 24 godziny na regenerację, ale dla mnie analiza jest bardzo ważna.


Jak radzisz sobie z momentami, kiedy nic nie wychodzi?
Rozmawiamy z trenerem i szukamy rozwiązania. To najważniejsze.


Kim jesteś poza boiskiem?
Po meczach kontaktuję się z rodziną. To dla mnie bardzo ważne.
Czasem jeszcze analizuję spotkanie, ale poza tym staram się odpocząć.


Tęsknisz za Iranem?
Tak, bardzo. Tam jest mój dom i moja rodzina.

Na razie nie mogę wrócić, sytuacja jest trudna, granice są zamknięte.

Śledzę to, co się dzieje i czekam. To nie jest łatwe.


Chciałbyś, żeby Twoja rodzina była z Tobą w Polsce?
Tak. Ten sezon był trudny, ale mam nadzieję, że w kolejnym będą już ze mną.


Cele na przyszłość?
Chcemy zrobić kolejny krok. Naszym celem są play-offy i lepsze wyniki.


Na boisku mówi o ambicji i odpowiedzialności. Poza nim o rodzinie, której mu brakuje najbardziej.

Nie mówi wielkich słów na wyrost. Nie buduje wokół siebie legendy.

Zamiast tego analizuje, pracuje i wraca do kolejnego treningu.

Amir Esfandiar wie, że droga na szczyt nie zaczyna się od wielkich deklaracji.
Zaczyna się od codzienności.

I od decyzji, żeby każdego dnia dawać trochę więcej niż wczoraj.

W roli tłumacza – Krzysztof Bańkowski i Maciej Prus

Udostępnij ten artykuł