Wolność nie jest dana raz na zawsze

Marcus Pryszberg
3 min. czytania

Dla młodego pokolenia 4 czerwca 1989 roku jest datą z podręcznika historii. Jedną z wielu. Ot, kolejne wybory, kolejna polityczna rocznica. Trudno się temu dziwić. Jeśli ktoś urodził się już w wolnej Polsce, nie zna świata bez internetu, paszportu w szufladzie, tanich linii lotniczych, wolnych mediów czy możliwości założenia własnej firmy. Wolność jest dla niego czymś naturalnym jak powietrze.

Ale dla milionów Polaków, którzy żyli przed 1989 rokiem, wolność nie była czymś oczywistym.

- Reklama -

Nie można było powiedzieć wszystkiego, co się myśli. Nie można było swobodnie podróżować. Nie można było założyć gazety krytykującej władzę, tak ja nasza. Nie można było wybierać tych, którzy rządzili krajem. Państwo decydowało o bardzo wielu aspektach życia obywatela. Wielu ludzi straciło pracę, było przesłuchiwanych, zastraszanych lub więzionych tylko dlatego, że mieli odwagę myśleć inaczej.

- Reklama -

Dlatego kiedy 4 czerwca 1989 roku Polacy poszli do urn, nie głosowali wyłącznie na konkretne nazwiska. Głosowali za nadzieją. Za marzeniem o normalnym kraju. Za możliwością samodzielnego decydowania o własnym losie.

Dzisiaj niektórzy próbują przekonywać, że tamte wybory niczego nie zmieniły. Inni mówią, że były tylko politycznym kompromisem. Oczywiście można dyskutować o szczegółach. Można oceniać Okrągły Stół, reformy gospodarcze czy decyzje kolejnych rządów.

Ale nie można uczciwie zaprzeczyć jednemu.

4 czerwca rozpoczął proces, który doprowadził do odzyskania przez Polskę pełnej suwerenności i demokracji.

To dzięki tamtym wydarzeniom możemy dziś swobodnie wybierać władzę. Możemy krytykować polityków bez obawy o wizytę funkcjonariuszy o świcie. Możemy zakładać własne firmy, stowarzyszenia, fundacje i media. Możemy podróżować po świecie bez pytania kogokolwiek o zgodę.

Czy transformacja była idealna? Nie.

Wielu ludzi zapłaciło za nią wysoką cenę. Upadły zakłady pracy. Niektóre regiony przez lata zmagały się z bezrobociem. Wielu Polaków czuło się oszukanych lub pozostawionych samym sobie. Te emocje są prawdziwe i nie wolno ich lekceważyć.

Jednak czym innym jest krytyczna ocena przemian, a czym innym kwestionowanie samej wartości wolności.

Bo wolność nie oznacza życia bez problemów.

Wolność oznacza możliwość samodzielnego mierzenia się z tymi problemami.

Właśnie dlatego 4 czerwca powinien być dniem pamięci nie o politykach, lecz o zwykłych ludziach. O robotnikach, którzy strajkowali. O działaczach „Solidarności”. O drukarzach podziemnych gazet. O nauczycielach, studentach, rolnikach i księżach. O wszystkich, którzy mieli odwagę uwierzyć, że Polska może być krajem wolnych obywateli.

Możemy się dziś różnić niemal we wszystkim.

Ale szacunek dla tych, którzy pomogli odzyskać wolność, nie powinien nas dzielić.

Bo wolność nie została nam podarowana.

Została wywalczona.

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy