Miało być o śmieciach. Było o Niemcach, Francuzach, Żydach…

Agnieszka Nowosad
11 min czytania

Miało być o decyzji miasta, a było o tysiącach obywateli  Francji i Niemiec, którzy będą chcieli zamieszkać niedługo w Chełmie, o Żydach, którzy także do nas przyjadą, konsultacjach z mieszkańcami , których nie było choć jednak się odbyły i nowej kandydatce na prezydenta Chełma, bo obecny  gospodarz miasta woli przestrzegać przepisów niż stać po stronie mieszkańców. Ta komisja rodziny, zdrowia i ochrony środowiska na długo zapadnie w pamięć.

Dyskusję w sprawie  tymczasowego przechowywania  odpadów przy ul. Chemicznej, rozpoczęła Aneta Kryłowicz, zastępca dyrektora departamentu komunalnego  UM, która wyjaśniła podstawowe pojęcia dotyczące odpadów komunalnych i niebezpiecznych oraz krok po kroku zaprezentowała procedurę wydawania decyzji administracyjnych w tej sprawie. Niestety, szybko przekonała się, że jej wypowiedź niezbyt pomogła w merytorycznej dyskusji, gdyż oburzeni goście i radna Edyta Rożek do woli i zamiennie używają określeń nieadekwatnych do omawianej na komisji inwestycji.

Na posiedzenie przybyli przeciwnicy inwestycji, którzy ochoczo zabierali głos, używając argumentów, nijak mających się do tej konkretnej sprawy, a brzmiących raczej jak populistyczne hasła na potrzeby zbliżających się wyborów.

Czyżby kampania samorządowa właśnie ruszyła?

Najwięcej pytań miała radna Edyta Rożek, która już na wstępie zdradziła, że bardzo niepokoi się faktem, iż urząd miasta wydał decyzję, wiedząc,  że jest to delikatny temat, i nie konsultował tego ze społeczeństwem i radnymi. 

– Dlaczego odstąpiono od wymogu przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko? Czy podłoże na działce kwalifikuje się do magazynowania odpadów?  W jaki sposób ten teren został odizolowany od gruntu? Jest bardzo dużo niedopowiedzeń. Jakie rodzaje odpadów  magazynowane będą na zewnątrz? Dlaczego nie wzięto pod uwagę, że w pobliżu  są studnie głębinowe? Gdzie i którędy odprowadzane będą ścieki i wody opadowe na tym terenie? – sypała pytaniami radna.  – Zapomnieliśmy, że w najbliższej odległości znajduje się Bieluch? Może ta decyzja spowoduje , że ten zakład upadnie.

Radna podważyła także kwalifikacje osoby podpisującej decyzję  oraz intencje miasta, twierdząc, że na pewno urzędnicy nie brali pod uwagę dobra mieszkańców. Stwierdziła ponadto, że firma, skoro jest zrejestrowana na terenie powiatu, to tam niech sobie inwestuje.

Na pytania radnych, zdecydowała się odpowiedzieć współwłaścicielka firmy Ewa Grzywna-Żmuda. Najpierw próbowała uzasadnić dlaczego taka decyzja biznesowa została podjęta i jakie jest zapotrzebowanie na odbiór odpadów niebezpiecznych w lokalnym środowisku.  Ale nawet zapewnienie, że firma chce wywozić , a nie wwozić odpady, nie przekonało przeciwników.  Gdy stwierdziła, że chodzi o nasze śmieci, te które obecnie zalegają w rowach i lasach, była już kłębkiem nerwów… Przypomniała, że wszystkie procedury  i kontrole przeszła pozytywnie, że odpady będą miały określone miejsca, specjalne pojemniki  i będą zabezpieczone, ale nie przekonała już chyba żądnego z zaproszonych gości.  A jak zadała pytanie dlaczego tyle odpadów mamy dziś w rowach, została pouczona przez Rożek, że to radni są od zadawania pytań,  nie ona.

Kandydatka na prezydenta?

Gdy na mównicy pojawiła się doktor nauk medycznych Jolanta Dobrzańska, dało się wyczuć, że jest to jedna z mentorek przeciwników inwestycji przy Chemicznej. Jako fachowiec z pulmonologii opowiedziała o chorobach płuc, jakie są obecnie stwierdzane i w jakim stopniu wpływ ma na nie środowisko. I choć mówiła o składowisku śmieci czy spalarni – czyli zupełnie innych rodzajach działalności- okrzyknięta została nawet kandydatką na prezydenta.

Jakub Wątrobiński, wiceprzewodniczący rady osiedla, zauważył , że dzięki realizacji projektu w ramach budżetu obywatelskiego, mamy rzeczywisty pomiar jakości powietrza w Chełmie. Niestety 5 listopada odnotowaliśmy 1000 proc, przekroczenia norm. A tymczasem decyzje GIOŚ wydawane był na podstawie ubiegłorocznych pomiarów, z jednego miejsca pomiaru.

W niemałe osłupienie wprawił niektórych uczestników komisji Zbigniew Lekki z NSZZ Solidarność 80’. – Na odpadach w cementowni zjadłem zęby. Na stole obok Biblii leży toksykologia. Przekażę prezydentowi, aby się zapoznał – zdradził.-  Ta spalarnia i składowisko  to są nam tak bardzo potrzebne, jak zającowi dzwonek na polowaniu . A co jeśli będą tam odpady radioaktywne? A co jeśli inwestor postąpi tak jak Myćko z Rancza, który woził je po lasach? Tyle mamy ugorów, są puste wioski. Czemu czepiliście się miasta?

Niemcy, Francuzi i Żydzi opanują Chełm…

Zapewnił, że przez to żaden inwestor o zdrowych zmysłach nie będzie chciał do nas przyjechać, a przyjeżdżać będą tysiące obywateli Niemiec i Francji, bo będą chcieli się tu osiedlić i mają pieniądze. Jego zdaniem za jakiś czas samoloty w Depułtyczach będą startowały co 30 sekund.

– Dlaczego rzucamy sobie kłody pod nogi? – dopytywał. – Urzędnik postępuje zgodnie z przepisami, ale brak tu zdrowego rozsądku. Przecież trzeba być debilem żeby w środku miasta robić składowisko śmieci. Wystarczy, że mamy największą spalarnię śmieci w cementowni w Europie Wschodniej. Gównem śmierdzi jak się otworzy okno. Przywożą części ciała ze szpitali, tirami, pociągami, co my biedni mieszkańcy mamy robić?

Związkowiec ubolewał, że przez to nikt nie będzie chciał kupić tu mieszkań i domów a jeśli już, to za bezcen.

– Powinniśmy odwołać się od tej decyzji, panią inwestor przeprosić i odstąpić,  bo inne są uwarunkowania. Musimy iść w usługi, gdy przybędzie tu 10 tys. ludzi z Izraela, będą potrzebne – stwierdził na koniec.

Mleczarnia ma obawy

Z kolei Romuald Rajch ze Spółdzielni Mleczarskiej Bieluch  wyjaśnił jak wielu kontrolom poddawana jest spółdzielnia i co będzie, jeśli z powodu inwestycji kontrole te wykażą jakieś nieprawidłowości.

– Co będzie z nami? Mamy własne ujęcia wody, wodę musimy uzdatniać. Nasza kanalizacja jest z 1968 roku, woda płynie w naszym kierunku. Mamy 198 osób wysłać do domu? –pytał.

Rada Osiedla nastawiona negatywnie

Przewodniczący RO Dyrekcja Dolna poinformował, że nie otrzymał żadnej informacji, że taka inwestycja powstanie na jego terenie i w związku z tym żadnych konsultacji nie było.

– Zgodnie ze statutem mam możliwość przedstawienia opinii. Jestem negatywnie nastawiony, moja opinia jest negatywna. Nie wiemy czy inwestor za 3 lata nie ogłosi upadłości i nie ucieknie stąd, a my zostaniemy z całym tym bajzlem – stwierdził.

Do dyskusji włączył się Zenon Blicharz. Zaproponował, aby zawrzeć z inwestorką dodatkowe porozumienie o dodatkowych zabezpieczeniach, bo jeśli nie do niej to odpadu te trafią do Cemexu, a tam nie ma już rejestrów, bo odpady są spalane. Renata Korszla z kolei zawyrokowała, że jest to czas próby…

– To do nas należy przejęcie odpowiedzialności za to jak żyjemy. Mój organizm przeszedł na formę przetrwania, nie chcę żyć w środowisku niebezpiecznym.  Pracownicy urzędu miasta, którzy zajmują decyzyjne stanowiska, nie zawsze będą tutaj, przed nimi kariera. A my tu zostaniemy – stwierdziła, po czym odczytała poetycki cytat o  wycinaniu lasu.

I na nic się zdały tłumaczenia urzędników, że wszystko zostało przeprowadzone zgodnie z przepisami, że decyzja administracyjna nie może być uznaniowa, a wyłącznie zgodna z prawem.

Radna Rożek: zmieńmy plan!

Radna Rożek stwierdziła, że inwestorka sieje zamęt i niedługo ludzie wyjdą na ulice protestować, i ona także wyjdzie. A tak w ogóle to miasto powinno zmienić plan zagospodarowania i sprawa byłaby załatwiona.

– Nie zamierzam zatruwać środowiska, chcę zabrać te odpady i wywozić je do recyklerów. Proszę się zapoznać z dokumentami, proszę mnie nie łączyć ze spalarnią z Emką i z cementownią. Ja nie chcę pozyskiwać odpadów z Polski i zagranicy. To są też wasze odpady – stwierdziła Grzywna-Żmuda. -Lepiej żeby dalej było tak jak teraz? Żeby leżały w lasach, w rowach?

Radny Kister: ludzie uciekają z Chełma przez śmieci…

– My tych składowisk i spalarni nie chcemy, nieważne że pani nie będzie spalać. W niedługim okresie MPEC będzie spalał alternatywne odpady. Nie powinna pani tego robić na terenie miasta. Ludzie stąd wyjeżdżają – grzmiał radny Adam Kister.

Prezydent Banaszek: ta komisja przejdzie do historii

Głos zabrał wreszcie prezydent  Jakub Banaszek. Wytknął dyskutantom, że mylą pojęcia i w kontekście tymczasowego składowiska mówią o spalarni, wysypisku śmieci itp. Wyjaśnił, że miasto nie może zabronić komuś prowadzenia działalności gospodarczej, jeśli spełnia wszystkie kryteria, ponadto konsultacje prowadzone były zgodnie z przepisami i wówczas żadnych skarg od mieszkańców nie było.  Nie było też protestów gdy inna firma w tym miejscu prowadziła taką samą działalność w 2018 roku. Gospodarz miasta poinformował też, że samorząd bardzo skrupulatnie zajmuje się sprawami o tej tematyce i wiele decyzji w podobnych przypadkach było odmownych. Zasugerował, że wiele głosów które padły na tej sali ma charakter populistyczny i nie wynika ze znajomości prawa a jedynie wprowadza w błąd osoby, które przysłuchują się tej dyskusji. Na zarzut radnej Rożek w sprawie procedury zmiany planu zagospodarowania, wyjaśnił, że naraziłaby tym samym miasto na wypłatę odszkodowań.

– Myślę, że większość z radnych podniosła by rękę za zdrowiem mieszkańców – stwierdziła oburzona.

– To kolejna pani populistyczna wypowiedź, bo żadnej odpowiedzialności jako radna pani nie ponosi – odpowiedział Banaszek.

Tymczasowe składowisko ma funkcjonować przy ul. Chemicznej od godz. 7 do 16, sprzęt ma być wyciszony, a teren zabezpieczony tak, aby nic nie przedostało się do gleby czy wód gruntowych. Za  nieprzestrzeganie przepisów,  za brak sprawozdań i rejestrów grożą właścicielowi firmy kary do 1 mln zł.

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze

O tym się mówi