Dialog grozi porozumieniem !

Zielony Trener
7 min. czytania

Słyszałem od kogoś, kto zna kogoś, który to słyszał od znajomego, że w Chełmie  znów będzie gorąco. Nie o pogodę chodzi, lecz o siedem milionów złotych
 i o marzenie, które dla jednych jest halą dla zapaśników, a dla innych  niepotrzebnym luksusem w trudnych czasach.

- Reklama -

Chełm od lat oddycha sportem. W starych salach, gdzie materace pamiętają jeszcze poprzednią dekadę, trenują kolejne roczniki młodych zawodników. Dla klubu Cement-Gryf Chełm zapasy to nie hobby. To tożsamość. To medale, pot i historia pisana na macie. Gdy pojawiła się informacja o 7 milionach złotych dotacji z Ministerstwo Sportu i Turystyki, w środowisku zawrzało , tym razem z radości. Plan? Wschodnie Centrum Zapasów. Nowoczesna przestrzeń treningowa, zaplecze, warunki na miarę ambicji. Siedem milionów i jedno pytanie: kiedy zacznie się budowa?

- Reklama -

I tu polityka znów spotyka się ze sportem.

Tym razem na macie nie stoją zapaśnicy, lecz dwie wizje rozwoju miasta  i siedem milionów złotych rządowej dotacji.

Z jednej strony obecny prezydent miasta, Jakub Banaszek, który przekonuje, że Chełm potrzebuje hali wielofunkcyjnej , obiektu dla wszystkich: szkół, klubów, miejskich wydarzeń.

Z drugiej strony środowisko zapaśnicze, dla którego 7 milionów złotych z Ministerstwa Sportu i Turystyki to historyczna szansa na stworzenie wyspecjalizowanego centrum treningowego.

Na czele protestu stoi Krzysztof Grabczuk, były prezydent Chełma, dziś jedna z najbardziej wyrazistych postaci lokalnej opozycji.

To on publicznie podnosi argument, że rezygnacja z przyznanej dotacji byłaby błędem strategicznym i ciosem dla sportowej marki miasta.

W jego wystąpieniach pobrzmiewa nie tylko troska o zapasy, ale i polityczna nuta , bo sprawa stała się symbolem szerszego sporu o kierunek rozwoju Chełma.

W tle jest klub Cement-Gryf Chełm, który od lat buduje swoją pozycję na sportowej mapie kraju. Dla zawodników to nie abstrakcyjny projekt, lecz konkret: lepsze warunki treningowe, przyciąganie młodzieży, szansa na kolejne medale.

Spór o siedem milionów nie jest więc tylko finansową tabelą w budżecie. To starcie dwóch narracji:

czy inwestować w specjalizację i tradycję, 

czy postawić na uniwersalność i szerszą dostępność.

Rzadko zdarza się, by liczba w budżecie wywoływała tyle emocji. W Chełmie siedem milionów stało się ringiem. I choć nikt formalnie się nie bije, polityczne ciosy padają coraz częściej .

Ale w miejskim budżecie liczby mają swoją bezwzględną logikę. Kiedy projekt pojawił się w planach, pojawiły się też wątpliwości.

Czy miasto stać na wkład własny? Czy to właściwy moment? Czy hala dedykowana jednej dyscyplinie to najlepsze rozwiązanie?

Prezydent Chełma, Jakub Banaszek, mówi o czymś szerszym o hali wielofunkcyjnej. O obiekcie, który służyłby nie tylko zapaśnikom, ale też siatkarzom, koszykarzom, szkolnym zawodom i miejskim wydarzeniom.

Z jego perspektywy to inwestycja bardziej uniwersalna, bardziej przyszłościowa. Z perspektywy zapaśników  to odsunięcie marzenia w nieokreśloną przyszłość.

Tuż  przed sesją  Rady  Miasta Chełm odbyła się mini konferencja w siedzibie Cementu Gryf Chełm .Były prezydent Krzysztof Grabczuk apelował o nierezygnowanie z dotacji. Padały mocne słowa ,które tylko podgrzewały atmosferę.

Decyzja może być prosta na papierze  ,wykreślić zadanie z budżetu albo je utrzymać.

W praktyce to wybór między dwiema wizjami rozwoju sportu w mieście. W kuluarach mówi się o historycznej szansie. O tym, że jeśli dotacja przepadnie, podobnej okazji może długo nie być. Inni przypominają, że miasto ma też drogi, szkoły, wydatki społeczne. Każda złotówka jest już gdzieś policzona.

Na treningu nikt o polityce nie mówi głośno. Zawodnicy skupiają się na chwytach, rzutach, powtarzalności ruchu. Ale trenerzy wiedzą, że  nie chodzi tylko o budynek. Chodzi o sygnał: czy Chełm dalej chce być miastem zapasów, czy sport ma mieć twarz bardziej uniwersalną.

Między matą a wielofunkcyjnością.

Ten  spór o siedem milionów to tak naprawdę spór o to, czym ma być lokalna inwestycja publiczna.

Czy lepiej wzmacniać to, w czym miasto jest mocne od lat? Czy budować coś dla wszystkich, nawet jeśli oznacza to rezygnację z projektu wyspecjalizowanego?

I tu pojawia się pytanie .Czy całe środowisko zapaśnicze jest zgodne ? Czy wszyscy patrzą w tym samym kierunku?

Otóż nie . Przygotowując ten materiał chciałem poznać argumenty obu stron , by zwyczajnie być rzetelnym , dlatego w redakcji oznajmiłem że tematem zajmiemy się w czwartek . Jan Potocki , który był trenerem medalisty olimpijskiego i głównym trenerem Cementu – Gryf Chełm przez 12 lat  i Janusz Golik  , legendarny założyciel sekcji zapasów są za budową hali wielofunkcyjnej . 

I nie są odosobnieni w tym . Podają konkretne argumenty -7 milionów to raptem niecałe 40% budżetu przeznaczonego na budowę Wschodniego Centrum Zapasów.

 

Czasem najtrudniejsze decyzje nie zapadają na macie, lecz przy mikrofonie i podniesionej ręce. A ja znów usłyszę od kogoś, kto zna kogoś, który to słyszał od znajomego że w Chełmie historia sportu właśnie skręciła w jedną albo w drugą.

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy