Spotkanie z cyklu „Zmień nasze zdanie” w Gliwicach miało być kolejną okazją do spokojnej dyskusji. Szybko jednak zamieniło się w emocjonalne widowisko, które przyciągnęło uwagę całego internetu.
W centrum wydarzeń znalazł się europoseł PiS Patryk Jaki oraz student i działacz społeczny Kacper Nowicki. Ich wcześniejsze starcie w Poznaniu, na Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, stało się viralem i wyniosło młodego aktywistę do roli internetowej gwiazdy. Nic więc dziwnego, że kolejne spotkanie zapowiadano niemal jak rewanżowy pojedynek.
Od początku było gorąco. Dyskusja szybko przestała przypominać debatę, a zaczęła bardziej przypominać polityczny sparing bez zasad. Obaj rozmówcy przerzucali się zarzutami o manipulację i mijanie się z prawdą. Momentami trudno było odróżnić argumenty od emocji.
Nowicki zarzucał politykowi brak kontroli nad publicznością, wskazując na agresywne zachowania części uczestników.
W pewnym momencie sytuacja zrobiła się na tyle napięta, że padły oskarżenia o wyzwiska i fizyczne przepychanki w tłumie.
Z kolei Jaki nie pozostawał dłużny. Wytknął swojemu oponentowi powiązania polityczne oraz zarzucił mu współpracę
z mediami publicznymi. Riposty były szybkie, ostre i jak zauważali uczestnicy często bardziej pod publiczkę niż dla realnej wymiany poglądów.
W kulminacyjnym momencie europoseł poprosił swojego rozmówcę, by podszedł bliżej. Oficjalnie z powodu hałasu. Nieoficjalnie wielu obserwatorów odebrało to jako próbę przejęcia kontroli nad sytuacją.
Całość trwała ponad godzinę i zdominowała całe spotkanie. Zamiast zmiany poglądów mieliśmy raczej pokaz politycznych charakterów.
W sieci nie brakuje komentarzy. Jedni widzą w Jakim polityka o silnej osobowości i dużej pewności siebie. Inni zwracają uwagę na jego własne słowa, bo to on sam porównał się do Baracka Obamy. Wypowiedź szybko podchwycił internet. Dla jednych to przejaw ambicji i wiary w siebie, dla innych przykład mocno wybujałego ego. Jedno jest pewne – zamiast spokojnej retoryki znów dominowały emocje i ostre starcia.
Jedno jest pewne – takie wydarzenia przyciągają uwagę. Pytanie tylko, czy rzeczywiście zmieniają czyjeś zdanie, czy raczej napędzają polityczne widowisko.