Polityczne emocje potrafią wybuchać z zaskakujących powodów. Tym razem iskrą okazało się… serduszko Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Chwilę po powiatowym spotkaniu opłatkowym jeden z naszych czytelników dopatrzył się na zdjęciu Wicestarosty Jerzego Kwiatkowskiego charakterystycznego znaku WOŚP. Widok ten – jak wynika z korespondencji – musiał wyjątkowo mocno go poruszyć, bo postanowił natychmiast napisać do naszej redakcji.
Podkreślamy: naszą rolą jest wyłącznie wyjaśnianie wątpliwości zgłaszanych przez czytelników, a nie opowiadanie się po którejkolwiek stronie politycznego sporu.
W mailu skierowanym do redakcji czytelnik napisał (pisownia oryginalna):
„Proszę zobaczyć jaka hipokryzja. Starosta Kwiatkowski Szef PiS u z tym znakiem Owsiaka. WSTYD dla patriotow! Jak można robić z ludzi […]. Robić karierę na szyldzie PiS i wspierać tego…”
Do wiadomości dołączone zostało także zdjęcie, o którym mowa, i to ono stało się osią całej sprawy.
Nie zwlekając, zwróciliśmy się z prośbą o komentarz bezpośrednio do Wicestarosty Jerzego Kwiatkowskiego. Odpowiedź otrzymaliśmy dziś.
– Osoba i działalność p. Owsiaka budzi u mnie wiele wątpliwości i jestem jej niechętny, jednak na w/w spotkaniu, zwrócił się do mnie młody wolontariusz z prośbą o datek. Zapał młodego człowieka, jak i jego chęć pomagania, były moim zdaniem jak najbardziej autentyczne i jako, że biorę udział niemalże w każdej zbiórce na osoby potrzebujące, takiego wsparcia udzieliłem, co uważam wręcz za obowiązek – tłumaczy nam Wicestarosta Kwiatkowski.
W dalszej części odpowiedzi polityk odnosi się szerzej do prób oceniania jego postawy przez pryzmat partyjnych barw.
– Czasy, kiedy partia dyktowała co jest dobre, a co nie, minęły bezpowrotnie, a sumienie pozostało na swoim miejscu, dlatego hipokryzją nazywam zadawanie takich pytań. Pomagać trzeba, a to co zrobią później organizatorzy akcji dla wolontariuszy – np. Przystanek Woodstock i dość wątpliwe atrakcje na nim – jest wyzwaniem dla rodziców i innych piewców moralności, że coś z tym wychowaniem jest nie tak – tłumaczy dalej.
Na koniec Wicestarosta podkreśla osobisty wymiar swojej decyzji.
– Jako ojciec i opiekun dziewięciorga dzieci biorę odpowiedzialność za ich wychowanie, ale też uczę ich wrażliwości na potrzebujących, dlatego ukłony dla wolontariuszy akcji charytatywnych – dodaje Wicestarosta.
Sprawa, która zaczęła się od jednego serduszka, pokazuje, jak łatwo w Polsce nawet gest charytatywny może stać się paliwem dla politycznych emocji. My – zgodnie z naszą rolą – pozostawiamy ocenę czytelnikom, ograniczając się do przedstawienia faktów i stanowisk obu stron.