Wywiad z radnym Łukaszem Krzywickim.
Co dzieje się obecnie ze sprawą schroniska? Czy Rada Miasta ma realny wpływ?
Na tym etapie wszystko jest w rękach Rady Miasta. Został ogłoszony konkurs, ale zgłosiła się tylko jedna firma, która już teraz prowadzi schronisko. Problem w tym, że jej oferta przekracza założony budżet.
Jaki był budżet i o jakich kwotach mówimy?
Budżet wynosił około 700 tysięcy złotych. Oferta jest wyższa, dlatego miasto stoi przed wyborem: albo dołożyć pieniędzy i wybrać tę firmę, albo unieważnić przetarg.
Co się stanie, jeśli przetarg nie zostanie rozstrzygnięty?
Pojawia się poważny problem, bo do końca marca trzeba przyjąć program opieki nad bezdomnymi zwierzętami. W praktyce wygląda to tak, że jesteśmy trochę skazani na tego samego wykonawcę.
Czyli miasto nie ma realnej alternatywy?
Alternatywy są, ale trudne. Można rozważyć rozwiązanie przejściowe, np. zaangażowanie MPGK, ale na dziś sytuacja jest taka, że jedna firma dyktuje warunki.
Pada zarzut, że miasto stało się „zakładnikiem” jednego podmiotu. To mocne słowa.
Ale niestety trafne. Jeżeli jest jeden oferent i to on narzuca warunki, to trudno mówić o zdrowej konkurencji.
Czy wcześniej był nadzór nad schroniskiem?
Jak widać po efektach, nie. Informacje o problemach zaczęły do mnie masowo napływać po wakacjach. Mieszkańcy prosili, żeby się tym tematem zająć.
Ile zarzutów wykazała kontrola?
16 punktów. Połowa z nich dotyczy bezpośrednio sposobu zarządzania schroniskiem, nie tylko infrastruktury.
Pojawia się wątek dwóch firm administratora. O co chodzi?
Administrator posiada dwie firmy. Jedna zarządza schroniskiem, druga przez lata wygrywała przetargi na prace na jego terenie. Co więcej, jako administrator wskazywał zakres robót, a potem jego druga firma je wykonywała.
To jest zgodne z prawem?
Samo posiadanie dwóch firm nie jest nielegalne. Natomiast sposób, w jaki to funkcjonowało, budzi poważne wątpliwości.
Jak wygląda sytuacja zwierząt w schronisku?
Nie ma całodobowego nadzoru. Pracownik jest około 8 godzin dziennie. Później zostaje monitoring. Zdarza się, że psy w upały zostają bez wody do następnego dnia.
A kwestie zdrowotne?
Z kontroli wynika, że były przeterminowane szczepienia, braki w dokumentacji chorób zakaźnych. To bardzo poważne sprawy.
Co z finansami? Padają mocne słowa o „wygodnym interesie”.
Z danych wynika, że gminy wpłacają duże środki, a wydatki miasta są niższe. Po zbilansowaniu wygląda to tak, że system się spina, a nawet generuje nadwyżkę.
Czyli ktoś na tym zarabia?
Trudno to inaczej interpretować. Nikt nie prowadzi działalności po to, żeby do niej dokładać.
Jakie rozwiązanie Pan proponuje?
Docelowo schronisko powinno przejąć MPGK. Nawet jeśli będzie drożej, to pieniądze zostają w mieście i mamy pełną kontrolę nad wydatkami i standardami.
Miasto bierze to pod uwagę?
Na razie odpowiedź była jednozdaniowa: nie przewiduje się przekazania schroniska do MPGK.
Czy radni są w tej sprawie zgodni?
Nie do końca. Są głosy, że „kiedyś było tak samo i było dobrze”. Ja się z tym nie zgadzam. Standardy się zmieniły.
Co dalej?
Trudno przewidzieć wynik najbliższej sesji. Mam jednak nadzieję, że ten temat w końcu zostanie rozwiązany, bo chodzi nie tylko o pieniądze, ale o odpowiedzialność.
.
Czy Chełm zdecyduje się na zmianę, czy zostanie przy tym, co wygodne?
Już jutro wszystko powinno się wyjaśnić. Na sesji Rady Miasta zapadną kluczowe decyzje dotyczące przyszłości schroniska.
Z nieoficjalnych informacji, do których dotarła nasza redakcja, wynika, że pieniądze najprawdopodobniej się znajdą. Według przecieków , miasto ma być gotowe zwiększyć środki i rozstrzygnąć sprawę jeszcze teraz.