We wtorek doszło do przełomu, na który czekano od lat. Andrzej Poczobut odzyskał wolność. Dziennikarz i działacz polskiej mniejszości był przetrzymywany od marca 2021 roku po zatrzymaniu w Grodnie i przez wielu uznawany za jednego
z najważniejszych więźniów politycznych reżimu w Mińsku.
Z naszych niepotwierdzonych informacji, pochodzących ze źródeł zbliżonych do rządu, wynika, że jego uwolnienie było elementem szerszej operacji. W grę wchodziła wymiana o charakterze symetrycznym, w której obie strony przekazały sobie po pięć osób.
Kulisy potwierdził również Donald Tusk, który przekazał, że celem działań po stronie Polski było sprowadzenie do kraju obywateli RP oraz osób współpracujących z polskimi instytucjami.
Wśród uwolnionych znalazł się także duchowny oraz obywatel Białorusi współdziałający z polskimi służbami. Jego tożsamość, na jego własną prośbę, pozostaje nieujawniona.
Wcześniej o zaangażowaniu strony amerykańskiej informował przedstawiciel USA ds. Białorusi, wskazując, że operacja objęła również innych obywateli regionu.
Ta historia miała wiele zwrotów akcji i, jak słyszymy nieoficjalnie, rozmowy w tej sprawie trwały od miesięcy.
Bartosz Wieliński przekazał , że pierwsze słowa Andrzeja Poczobuta brzmiały ,, Czy będę mógł tam wrócić?”
