Miał być rewanż z Bułgarią, okazja do wyrównania rachunków za porażkę w grupie i kolejny rozdział rywalizacji z gospodarzami. Tymczasem o półfinał mistrzostw Europy Polska zagra z Niemcami. Sport po raz kolejny przypomniał, jak ryzykowne jest układanie następnej rundy, zanim skończy się poprzednia.
Bułgarzy mieli za sobą pełną halę, ogromne oczekiwania i zwycięstwo nad Polską w fazie grupowej. Mieli powody, żeby wierzyć w awans. Patrząc na ten mecz, odnosiłem jednak wrażenie, że w pewnym momencie zaczęli już witać się z gąską. A po drugiej stronie siatki wciąż stała drużyna, która miała własny plan na ten wieczór.
Dla mnie kluczowa była końcówka trzeciego seta. Właśnie takie fragmenty pokazują, ile znaczy umiejętność utrzymania spokoju, kiedy spotkanie wymyka się z rąk. Można mieć talent, mocny atak i tysiące ludzi za plecami, ale w decydującej chwili trzeba jeszcze podjąć dobrą decyzję i wykonać swoją robotę.
W mojej ocenie Bułgarzy najpierw przegrali ten mecz w głowach, a później na boisku. Tak odczytuję ich reakcję na trudny moment. Kiedy zaczyna się myśleć o tym, co właśnie można stracić, coraz trudniej skupić się na tym, co trzeba zrobić w następnej akcji.
Niemcom należą się brawa. Pokazali charakter i wytrzymali próbę, jaką jest gra przeciwko gospodarzom przy pełnych trybunach. Na ćwierćfinał zapracowali. Sprowadzanie ich zwycięstwa wyłącznie do słabości Bułgarów odbierałoby im zasługę.
A my? Już szykowaliśmy się na rewanż. W medialnych dyskusjach ten scenariusz wydawał się wyjątkowo atrakcyjny: Polska ponownie trafia na zespół, który pokonał ją w grupie. Można było wymyślać tytuły, przygotowywać grafiki i budować emocje. Tylko Niemcy nie zamierzali występować w roli statystów w opowieści o cudzym sukcesie.
Teraz ta lekcja powinna zostać również z nami. Polska jest jedną z najlepszych drużyn świata. Ma jakość i doświadczenie, które pozwalają wierzyć w awans. Samo porównanie nazwisk nie da nam jednak ani jednego punktu.
Niemcy podejdą do tego spotkania jako zespół, od którego oczekuje się mniej. Taka rola potrafi pomagać. Można grać odważnie, ryzykować i próbować wykorzystać każdą chwilę zawahania faworyta. Zwłaszcza kiedy właśnie udowodniło się sobie, że można pokrzyżować plany gospodarzom.
Wierzę w reprezentację Polski. Wierzę też, że nasi zawodnicy doskonale rozumieją, jak wymagający potrafi być ćwierćfinał. Potrzebujemy koncentracji od pierwszej piłki, cierpliwości w trudnych momentach i gotowości do walki tak długo, jak będzie trzeba.
Bułgarzy kończą turniej, Niemcy grają dalej. Warto zapamiętać tę kolejność, zanim zaczniemy wybierać Polsce przeciwnika w półfinale.
Zielony Trener


