Nim zaczną się trele…

Dygresant Witebski
5 min. czytania

Rozpoczynamy na naszym portalu nowy cykl felietonów poświęcony refleksji nad kulturą, ideami i współczesnym światem. Będzie to przestrzeń dla tych, którzy lubią zatrzymać się na chwilę, zadać pytanie, spojrzeć na znane sprawy z innej perspektywy i podjąć spokojną, rzeczową rozmowę. Nie jest to miejsce wyłącznie dla specjalistów czy akademików  raczej dla wszystkich czytelników ciekawych świata, którzy cenią argument, wrażliwość na słowo i kulturę dialogu.

- Reklama -

 

- Reklama -

Przyszła niezapowiadana, nikt nas nią nie straszył latem, a i jesienią jakoś tak nienachalnie się o niej mówiło. No bo i jak? Wszakże to klimat się ociepla, emisja co2 w atmosferę trwa w najlepsze, a diesle dalej z powodzeniem dowożą artykuły z ekologicznych upraw do naszych spożywczych sklepów…. Sytuacja jakby zupełnie niekomfortowa… co do warunków tegoż przyjścia… oczywiście… Tymczasem system kaucyjny działający perfekcyjnie już od października, a i zapewne strefa czystego transportu wprowadzona od pierwszego stycznia tego roku przez Kraków dała jasny znak zapraszający i zielone światło do rozgoszczenia się wśród nas. Wszakże nakrętki przytwierdzone do butelek, do których już dało się przywyknąć niejako, w poprzednich latach to było chyba ciut mało… Teraz zaś… Spojrzała… Przemyślała… Nie odmówiła tym naszym ludzkim staraniom, więc się wzięła i przyszła…. Przyszła taka, jaką pamiętają nasi ojcowie, dziadkowie i wszyscy mawiający: „Kiedyś to było…” Przyszła taka, jaką opisywali ją poeci, przyszła taka, jaką znamy z pocztówek czy już bardziej tapet na telefon, tudzież na pulpit komputera. I przyszła taka cała w bieli… Przyszła piękna, przyszła mroźna…. Dość tych uszczypliwości ze wstępu, choć zapewne niebawem pojawią się gdzieś w tekst wplecione kolejne a i różnistych dygresji nie da się uniknąć. W każdym mieście, na osiedlu, przystanku autobusowym, pod zakładem pracy, czy to też na wiosce, zwykle pod miejscowym sklepem, znajdzie się ławeczka. Ławeczka nie taka, że tam tylko drewno, metal i beton, ale taka na której toczy się życie. I rozmów wysłucha ona wiele, i zwierzeń niemało… I na tej jednej z wielu czasem i ja przycupnę i dołączę do grona jej wiernych adoratorów. I nazywam ją „Wilkowyjską” bo choć „Mamrota” z serialu „Ranczo” tam nie uświadczysz, to tematy rozmów jakby ze scenariusza tegoż serialu jako żywo wycięte były. I niedawno, choć to z rok już będzie temu, pewnej rozmowie przysłuchałem się. I narzekań było wiele w niej, że to zimy już nie takie, że to śniegu na święta nie było raz kolejny i że puch biały potrzebny a i mróz wskazany byłby. I tym razem się udało. Święta w mrozie, choć ze śniegiem raczej słabym, zaś Sylwester, Nowy Rok, Styczeń oraz Luty już w pełnej krasie Panią Zimę reprezentowały śniegiem dużym i mrozem przenikliwym. I znów ta sama ławeczka i znów te same twarze i temat rozmowy znów ten sam, lecz narzekań powód inny…. Bo to śnieg… Bo to mróz… Że charakter buntowniczy z lat młodości we mnie drzemie, nieopatrznie w dialog ten wtrąciłem swe: „Ale pięknie przecież jest!!!” …. Niepotrzebnie, niepotrzebnie… a może jednak…, bo uświadomienia mnie, że jest źle, argumentów grad poleciał: A to opał, a to odśnieżanie chodnika, a to ślisko, a to auto nie odpala, pociąg opóźniony a autobus w ogóle nie przyjechał – a nieprzyjechaniem swoim, rozmowę ową inicjując… I przypomnieć przyszło sobie, com w prasie już na drugi dzień po przyjściu Białej Mroźnej też wyczytał. Koszta duże, zysków brak… Ale piękna przecież była… Jasna dniem, widna nocą…. Piękna przecież była… Białą połacią pola, drogi i dachy pokrywając… Piękna była… Była, bo choć kalendarzowo jeszcze trwa, to odchodzi, tak z mrozem wielkim jak i puchem białym…. Teraz zaś, tuż po odwilży znów osiedlowej latarni Eko diodowy blask oświeca tylko tyle, co by pies prowadzony na smyczy wieczorowa porą widział, gdzie nogę podnieść ma… Piękna była… Jeszcze pewnie da o sobie szronem porannym znać, jeszcze pewnie i temperaturą ujemną przypomni o sobie, a ławeczka? Cóż, nowych rozmów świadkiem będzie zapewne, może znów przysłuchać się i wtrącić będzie mi dane, może coś radosnego usłyszę, może znów narzekanie…. Bo i ja tak pisząc ponarzekał na to nasze narzekanie, lecz mam też nadzieję, że gdy ciszę poranka przecinać będą ptaków wiosenne trele, usłyszę z tej „Wilkowyjanki” coś radosnego, jednakiego, coś pozytywnego. We wspomnianym serialu „Ranczo”, Stach Japycz grany przez wspaniałego, lecz nieżyjącego już Franciszka Pieczkę powiedział: „Nasza ławeczka – ostatni bastion narodowej zgody” i niech tak będzie, a ja dalej twierdzę, że ta Zima ……Piękna była…

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy