Stadion to nie fanaberia. To decyzja o tym, jakim miastem chce być Lublin

3 min. czytania

W ostatnich dniach wiele emocji wywołał tekst opublikowany przez jeden z lubelskich portali, poświęcony planowanej budowie nowego stadionu żużlowego. I dobrze, że rozmawiamy. Publiczne pieniądze zawsze powinny być przedmiotem debaty. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy dyskusję zastępuje z góry przyjęta teza, a każdy, kto myśli inaczej, przedstawiany jest niemal jako ktoś nierozsądny.

Nie twierdzę, że każda inwestycja jest dobra. Nie twierdzę, że nie należy zadawać trudnych pytań o koszty, finansowanie czy priorytety. Wręcz przeciwnie. Tyle że równie ważne jest zadanie pytania: co miasto zyskuje?

- Reklama -

Orlen oil Motor Lublin od kilku lat jest jedną z najlepszych sportowych wizytówek regionu. Mecze przyciągają tysiące kibiców. Na trybunach spotykają się całe rodziny. To nie jest stadion kojarzony z agresją czy zadymami. To miejsce, gdzie sport stał się świętem. Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że taka dyscyplina zasługuje na nowoczesny obiekt?

- Reklama -

Często słyszymy argument: „przecież obecny stadion wystarcza”. Tylko czy naprawdę? Kiedyś ludziom wystarczały domy bez łazienek. Wystarczały drogi z płyt betonowych i szkoły ogrzewane piecami. Czy to oznacza, że dziś powinniśmy uznać taki standard za wystarczający? Rozwój polega właśnie na tym, że podnosimy jakość życia, a nie zatrzymujemy się w miejscu.

Nowoczesny stadion nie jest tylko miejscem rozgrywania zawodów. To przestrzeń organizacji wydarzeń, promocji miasta, przyciągania sponsorów i turystów. To miejsca pracy podczas budowy i późniejszego funkcjonowania obiektu. To również sygnał, że Lublin chce konkurować z największymi ośrodkami w Polsce.

Oczywiście ktoś powie, że są ważniejsze wydatki. Zawsze będą. Szpitale, szkoły, drogi, komunikacja. Ale rozwijające się miasto nie funkcjonuje według zasady: albo sport, albo wszystko inne. Samorząd prowadzi wiele inwestycji równocześnie, bo mieszkańcy mają różne potrzeby. Jedni oczekują nowych ulic, inni żłobków, jeszcze inni miejsc, z których będą dumni.

Najbardziej razi jednak ton, w którym często prowadzi się podobne dyskusje. Jakby istniała tylko jedna słuszna wizja świata. Jakby każdy zwolennik stadionu był naiwny, a każdy przeciwnik miał monopol na rozsądek. Tymczasem demokracja polega właśnie na ścieraniu się argumentów, a nie na wyśmiewaniu ludzi o odmiennym zdaniu.

Przez lata podobne dyskusje prowadzili mieszkańcy Chełma w sprawie budowy stadionu piłkarskiego, a kiedy budowa zbliża się ku końcowi, każdy zaczyna się chwalić, że w mieście będzie stadion.

Można krytykować projekt. Można pytać o koszty. Można domagać się pełnej transparentności. To jest rola mediów i mieszkańców. Ale warto też dostrzec drugą stronę medalu i zrozumieć, że dla tysięcy kibiców nowy stadion nie jest luksusem. Jest naturalnym etapem rozwoju klubu, który od lat promuje Lublin w całej Polsce.

Może więc zamiast kolejnej wojny o to, kto ma rację, warto zadać sobie prostsze pytanie: czy chcemy, aby Lublin rozwijał się także poprzez sport? Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, to nowoczesny stadion przestaje być wydatkiem. Staje się inwestycją w przyszłość miasta.

Udostępnij ten artykuł
Jeden komentarz