W ostatnich dniach wiele emocji wywołał tekst opublikowany przez jeden z lubelskich portali, poświęcony planowanej budowie nowego stadionu żużlowego. I dobrze, że rozmawiamy. Publiczne pieniądze zawsze powinny być przedmiotem debaty. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy dyskusję zastępuje z góry przyjęta teza, a każdy, kto myśli inaczej, przedstawiany jest niemal jako ktoś nierozsądny.
Nie twierdzę, że każda inwestycja jest dobra. Nie twierdzę, że nie należy zadawać trudnych pytań o koszty, finansowanie czy priorytety. Wręcz przeciwnie. Tyle że równie ważne jest zadanie pytania: co miasto zyskuje?
Orlen oil Motor Lublin od kilku lat jest jedną z najlepszych sportowych wizytówek regionu. Mecze przyciągają tysiące kibiców. Na trybunach spotykają się całe rodziny. To nie jest stadion kojarzony z agresją czy zadymami. To miejsce, gdzie sport stał się świętem. Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że taka dyscyplina zasługuje na nowoczesny obiekt?
Często słyszymy argument: „przecież obecny stadion wystarcza”. Tylko czy naprawdę? Kiedyś ludziom wystarczały domy bez łazienek. Wystarczały drogi z płyt betonowych i szkoły ogrzewane piecami. Czy to oznacza, że dziś powinniśmy uznać taki standard za wystarczający? Rozwój polega właśnie na tym, że podnosimy jakość życia, a nie zatrzymujemy się w miejscu.
Nowoczesny stadion nie jest tylko miejscem rozgrywania zawodów. To przestrzeń organizacji wydarzeń, promocji miasta, przyciągania sponsorów i turystów. To miejsca pracy podczas budowy i późniejszego funkcjonowania obiektu. To również sygnał, że Lublin chce konkurować z największymi ośrodkami w Polsce.
Oczywiście ktoś powie, że są ważniejsze wydatki. Zawsze będą. Szpitale, szkoły, drogi, komunikacja. Ale rozwijające się miasto nie funkcjonuje według zasady: albo sport, albo wszystko inne. Samorząd prowadzi wiele inwestycji równocześnie, bo mieszkańcy mają różne potrzeby. Jedni oczekują nowych ulic, inni żłobków, jeszcze inni miejsc, z których będą dumni.
Najbardziej razi jednak ton, w którym często prowadzi się podobne dyskusje. Jakby istniała tylko jedna słuszna wizja świata. Jakby każdy zwolennik stadionu był naiwny, a każdy przeciwnik miał monopol na rozsądek. Tymczasem demokracja polega właśnie na ścieraniu się argumentów, a nie na wyśmiewaniu ludzi o odmiennym zdaniu.
Przez lata podobne dyskusje prowadzili mieszkańcy Chełma w sprawie budowy stadionu piłkarskiego, a kiedy budowa zbliża się ku końcowi, każdy zaczyna się chwalić, że w mieście będzie stadion.
Można krytykować projekt. Można pytać o koszty. Można domagać się pełnej transparentności. To jest rola mediów i mieszkańców. Ale warto też dostrzec drugą stronę medalu i zrozumieć, że dla tysięcy kibiców nowy stadion nie jest luksusem. Jest naturalnym etapem rozwoju klubu, który od lat promuje Lublin w całej Polsce.
Może więc zamiast kolejnej wojny o to, kto ma rację, warto zadać sobie prostsze pytanie: czy chcemy, aby Lublin rozwijał się także poprzez sport? Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, to nowoczesny stadion przestaje być wydatkiem. Staje się inwestycją w przyszłość miasta.



Aktualnie na stadionie mogą być rozgrywane również mecze piłki nożnej niższych lig, można rozegrać mecz futbolu amerykańskiego. W momencie gdy będzie to stadion typowo żużlowy to będzie wykorzystywany wyłącznie dla 1 dyscypliny a koszty całorocznego utrzymania stadionu poniesie miasto czyli mieszkańcy Lublina. Gdyby to był stadion zadaszony to wtedy miało by to sens bo praktycznie przez cały rok można by było trenować, rozgrywać mecze i wynajmować innym drużynom lub indywidualneym zawodnikom tor żużlowy