To są wojownicy!!! Poobijani, kontuzjowani a jednak zdobyli medal!!! ORLEN OIL Motor Lublin z brązowym medalem!!! 56:34 dla Lublina!!!

4 min. czytania

Po raz szósty z rzędu lubelskie koziołki stanęły na podium Drużynowych Mistrzostw Polski, tym razem zdobywając brązowy medal!!! Mimo kontuzji, mimo przeciwieństw losu, udowodnili, choć nie musieli, że są drużyną w pełnym tego słowa znaczeniu!!! Sezon 2026 to prawdziwy rollercoaster emocji, radości, smutku, nerwów oraz bezsilności. Jednak to wszystko nie złamało lubelskich zawodników, ale po raz kolejny pokazało, że maszyna pod wodzą Jakuba Kępy, która zwie się ORLEN OIL Motor Lublin, potrafi działać tak, jak zawsze – czyli jeden za wszystkich – wszyscy za jednego.

Choć strata z pierwszego meczu o trzecie miejsce PGE Ekstraligi była niewielka (46:44), jak to w sporcie, nic nie było pewne. Niby atut własnego toru, niby pełna mobilizacja, ale niepewność wkradała się w serca kibiców lubelskiej drużyny. Kontuzjowany Mateusz Cierniak, niepewny Vaculik i sam Z5, który stracił w tym sezonie miano twierdzy nie do zdobycia, potęgowały podświadomie tą niepewność.

- Reklama -

Fatalnie w kontekście walki o brązowy medal rozpoczęły się te zawody dla drużyny ORLEN OIL Motor Lublin. W pierwszym biegu, tuż po starcie, w kleszczach znalazł się Kacper Woryna, który po kontakcie z zakładającym go Grzegorzem Zengotą i Martinem Vaculikiem, na prostym motocyklu uderzył w dmuchaną bandę pierwszego łuku. Trybuny zamilkły, a na torze pojawiła się karetka, z której wyciągnięte zostały także nosze. Po dłuższej chwili Woryna wstał i o własnych siłach zszedł do parku maszyn. Niebawem jednak pojechał do szpitala na badania i już więcej nie pojawił się pod taśmą. Osłabione zatem już nie tylko brakiem Mateusza Cierniaka, ale i Kacpra Woryny, lubelskie koziołki zwiększyły stopień sprężenia podejmując rękawicę.

- Reklama -

Kibiców ORLEN OIL Motor Lublin (nad)pozytywnie zaskoczył Martin Vaculik, który wykorzystał w pełni ostatnią swoją szansę na dobry indywidualny wynik w meczu. On to właśnie zdobył komplet punktów w swoich startach, porywając w stan euforii kibiców lubelskiej drużyny. To co wprawiało w frustrację przesympatycznego Słowaka przez cały sezon, teraz zadziałało perfekcyjnie. U Bartosza Zmarzlika zaś wszystko stabilnie, no może oprócz dwóch defektów, jednego podczas próby toru, drugiego natomiast na starcie biegu nr 8. Ale właśnie w tym biegu kolejny z Bartoszów Motoru Lublin, Bartosz Bańbor, zameldował się na mecie jako pierwszy, a całe spotkanie również może zaliczyć do udanych. Bartosz Jaworski dołożył swoje cenne punkty, w tym jedną „trójkę”. No i Fredrik Lindgren, mistrz rozstawiania przeciwników na pierwszym łuku, po sezonie zapisanym kontuzjami, pokazał, że przydomek „Fast” przy imieniu, zobowiązuje.

Ale drużyna to także cały sztab ludzi, z których każdy włożył potężną cegłę w sukces sobotniego wieczoru. Trener Maciej Kuciapa, kierownik drużyny Marcin Świderski, menedżer Jacek Ziółkowski, mechanicy i wszyscy, których nie sposób wymienić z nazwiska.

Prezes ORLEN OIL Motor Lublin, Jakub Kępa, jak nam przyznał w krótkiej rozmowie, nie był obecny na tym meczu. Przebywał wówczas w szpitalu wraz z Kacprem Woryną. Widać było podczas dekoracji na twarzy sternika lubelskiej ekipy, jak wielkim wysiłkiem jest prowadzenie Motoru i jak wielki kamień z serca spadł z serca, kiedy medal został zdobyty.

Nie sposób nie wspomnieć o wymownej oprawie kibiców dotyczącej obiecywanego nowego stadionu, ale to temat na oddzielny artykuł.

Niebawem podsumujemy cały sezon, dziś zaś o 19:30 rozpocznie się wielki finał PGE Ekstraligi. W rewanżowym meczu BETARD Sparta Wrocław podejmie PRES Grupę Deweloperską Toruń. Pierwsze spotkanie zakończyło się wynikiem 55:35 dla Torunia, zatem Wrocław ma co odrabiać na własnym torze.

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy