Morawiecki obiecuje tańszą zimę. Sprawdzamy, jak było za jego rządów

Marcus Pryszberg
5 min. czytania

Rozwój Plus w ostatnim czasie przedstawia wiele pomysłów, które mają sprawić, że będzie nam się żyło lepiej. Wśród najnowszych propozycji znalazł się program „Zima 2026”, sygnowany nazwiskiem Mateusza Morawieckiego. Tańszy prąd, gaz, pellet, węgiel i ogrzewanie brzmią dobrze, dlatego postanowiliśmy powiedzieć: sprawdzam.

- Reklama -

Grafika zapowiada „sześć konkretnych decyzji”, a hasło „Ogrzanie własnego domu nie może być luksusem” trudno kwestionować. Warto jednak sprawdzić, jak dzisiejsze propozycje wyglądają na tle decyzji podejmowanych wtedy, gdy ich autor kierował rządem.

- Reklama -
  1. Niższy VAT na prąd? W 2023 roku wrócił do 23 procent

Rząd Morawieckiego rzeczywiście obniżył w 2022 roku VAT na energię elektryczną do 5 procent. Jednak od 1 stycznia 2023 roku przywrócono stawkę 23 procent. Tak samo stało się z ciepłem systemowym, a VAT na gaz wzrósł z 0 do 23 procent.

Dzisiejsza obietnica obniżenia podatku wymaga więc przypomnienia, że wyższe stawki wróciły jeszcze za premierostwa Morawieckiego.

Również zapowiedź „mniejszej liczby opłat” ma swój historyczny kontekst. Od stycznia 2021 roku na rachunkach za prąd pojawiła się opłata mocowa. Miała finansować gotowość elektrowni do dostarczania energii i bezpieczeństwo systemu, ale dla odbiorcy oznaczała dodatkową pozycję do zapłaty.

  1. Tańszy gaz? Najpierw znaczące podwyżki, później zamrożenie ceny

Taryfy zatwierdzone w grudniu 2021 roku oznaczały na kolejny rok wzrost przeciętnego rachunku netto za gaz i jego dystrybucję o około 54 procent. Była to jedna z najbardziej odczuwalnych podwyżek dla gospodarstw domowych.

Na 2023 rok rząd zamroził cenę gazu dla uprawnionych odbiorców na poziomie 200,17 zł za MWh netto oraz stawki dystrybucyjne. Była to rzeczywista ochrona gospodarstw domowych, połączona z rekompensatami dla przedsiębiorstw.

Dzisiejsza propozycja sprzedaży części gazu po kosztach wymaga jednak wyjaśnienia, jak te koszty będą ustalane i kto będzie mógł skorzystać z preferencyjnej ceny.

  1. Tańszy węgiel i sprawniejsze dostawy? Liczby każą pamiętać o kryzysie

Według danych GUS średnioroczna cena detaliczna tony węgla wynosiła 996,60 zł w 2021 roku, 2329,03 zł w 2022 roku i 2137,88 zł w 2023 roku.

Rząd uruchomił później sprzedaż węgla przez gminy dla uprawnionych mieszkańców, po maksymalnie 2000 zł za tonę. Była to próba ograniczenia skutków kryzysu, ale ceny opału i tak pozostawały bardzo wysokie.

Najwyższa Izba Kontroli oceniła organizację importu i dystrybucji węgla jako spóźnioną i nieskoordynowaną. Embargo na rosyjski węgiel obowiązywało od 16 kwietnia 2022 roku, natomiast polecenia sprowadzenia 5 mln ton przez Węglokoks i PGE Paliwa premier wydał dopiero 13 lipca.

NIK wskazywała na nadmierne koszty, choć jednocześnie potwierdziła, że podjęte działania zapewniły ciągłość dostaw gospodarstwom domowym.

  1. Pellet po 1900 zł? Za Morawieckiego również był bardzo drogi

W 2022 roku ceny pelletu dochodziły do 2500–3000 zł za tonę. Odpowiedzią państwa był jednorazowy dodatek w wysokości 3000 zł dla uprawnionych gospodarstw. Osobom ogrzewającym domy drewnem przyznano 1000 zł.

Pomoc łagodziła wydatki, ale nie gwarantowała trwałego obniżenia cen opału. Na obecnej grafice nie przedstawiono wyliczeń pokazujących, dlaczego proponowane działania miałyby obniżyć cenę pelletu właśnie do 1900 zł. To deklarowany cel, którego skuteczności sam plakat nie dowodzi.

  1. Tańsze centralne ogrzewanie? Koszty rosły, odbiorców chroniono osłonami

W 2023 roku średnia cena ciepła sprzedawanego z koncesjonowanych źródeł wzrosła o 63,43 procent w porównaniu z poprzednim rokiem.

Nie oznacza to, że rachunki każdego mieszkańca wzrosły dokładnie o tyle samo. Działały ograniczenia cen i rekompensaty, które chroniły odbiorców przed pełnymi skutkami podwyżek. Faktem pozostaje jednak, że koszt wytwarzania ciepła znacznie wzrósł, a państwo musiało finansować jego częściowe osłonięcie.

  1. Podatek od nadzwyczajnych zysków? Podobna zasada już obowiązywała

Przepisy przyjęte pod koniec 2022 roku zobowiązały przedsiębiorstwa wydobywające gaz oraz część firm energetycznych do wpłat na Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny. Pieniądze służyły ochronie odbiorców i ograniczaniu wysokości rachunków.

Zapowiadany podatek w wysokości 60 procent może mieć inną konstrukcję, ale sama idea wykorzystania środków sektora energetycznego do ograniczenia rachunków nie jest nowym rozwiązaniem.

Uczciwa ocena musi uwzględniać europejski kryzys energetyczny, rosyjską agresję i zakłócenia dostaw. Przypisywanie wszystkich podwyżek jednej osobie byłoby uproszczeniem. Rząd odpowiada jednak za własne decyzje, przygotowanie oraz tempo reakcji.

Mateusz Morawiecki ma prawo przedstawiać nowe propozycje. Wyborcy mają prawo pytać o ich koszt, skuteczność i związek z jego wcześniejszymi decyzjami.

Nowy plakat nie zeruje bilansu poprzednich rządów. A obietnica tańszego ogrzewania wymaga czegoś więcej niż sześciu zielonych znaczków.

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy