- Ksiądz Jerzy Popiełuszko. Człowiek, którego bała się komunistyczna władza
- Ksiądz Ignacy Skorupka. Zginął podczas obrony Warszawy
- Katyń. Kapłan, który nie opuścił polskich oficerów
- Dachau. Miejsce śmierci setek polskich duchownych
- Zostali z żołnierzami, choć mogli ratować własne życie
- Ksiądz Władysław Gurgacz. Kapelan antykomunistycznego podziemia
- Kardynał Stefan Wyszyński. Niezłomność nie zawsze oznaczała śmierć
- Ksiądz Jan Zieja. Sprzeciw wobec przemocy przez całe życie
- Pamięć, która nie powinna kończyć się na rocznicach
Nie wszyscy walczyli z bronią w ręku. Nie wszyscy zginęli na polu bitwy. Jedni towarzyszyli żołnierzom, inni ratowali więźniów obozów koncentracyjnych, pomagali prześladowanym lub przeciwstawiali się komunistycznemu aparatowi represji. Łączyły ich odwaga, wiara i przekonanie, że nawet w najtrudniejszych chwilach nie wolno odwracać się od drugiego człowieka. 19 października obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Duchownych Niezłomnych.
Data nie jest przypadkowa. To właśnie 19 października 1984 roku funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa uprowadzili księdza Jerzego Popiełuszkę, kapelana „Solidarności”, którego następnie brutalnie zamordowali.
Jego śmierć stała się jednym z najbardziej przejmujących symboli represji w komunistycznej Polsce. Dzisiejsze święto przypomina jednak, że historia duchownych gotowych poświęcić życie za wiarę, wolność i drugiego człowieka jest znacznie dłuższa.
Narodowy Dzień Pamięci Duchownych Niezłomnych został ustanowiony przez Sejm RP w 2018 roku. To hołd dla kapłanów i osób duchownych, którzy w różnych okresach polskiej historii wykazywali się odwagą, patriotyzmem i wiernością swoim przekonaniom.
Ksiądz Jerzy Popiełuszko. Człowiek, którego bała się komunistyczna władza
Nie miał broni, nie dowodził oddziałami i nie nawoływał do przemocy. Jego siłą były słowa, które dla tysięcy Polaków stanowiły źródło nadziei.
Ksiądz Jerzy Popiełuszko, związany z warszawskim kościołem św. Stanisława Kostki, podczas stanu wojennego odprawiał Msze Święte za Ojczyznę. W swoich kazaniach mówił o prawdzie, wolności, godności człowieka i konieczności przeciwstawiania się złu bez uciekania się do nienawiści.
Jego działalność nie podobała się władzom PRL. Był inwigilowany, zastraszany i poddawany prowokacjom.
19 października 1984 roku, wracając z Bydgoszczy do Warszawy, został uprowadzony przez funkcjonariuszy SB. Po brutalnym pobiciu i torturach został zamordowany. Jego ciało odnaleziono 30 października w Wiśle, przy tamie we Włocławku.
Śmierć 37-letniego kapłana poruszyła miliony Polaków.
Ale ksiądz Jerzy nie był pierwszym duchownym, który zapłacił najwyższą cenę za wierność swoim przekonaniom.
Ksiądz Ignacy Skorupka. Zginął podczas obrony Warszawy
Cofnijmy się do sierpnia 1920 roku.
Armia bolszewicka zbliżała się do Warszawy, a młodzi ochotnicy przygotowywali się do walki o niepodległość Polski.
Wśród nich był ksiądz Ignacy Skorupka, zaledwie 27-letni kapelan wojskowy. Nie musiał znajdować się na pierwszej linii frontu. Zdecydował jednak, że pozostanie przy żołnierzach.
14 sierpnia 1920 roku zginął podczas walk pod Ossowem.
Jego postać, utrwalona w zbiorowej pamięci jako kapłan z krzyżem towarzyszący nacierającym żołnierzom, stała się jednym z symboli Bitwy Warszawskiej.
Historyczne relacje różnią się w szczegółach dotyczących okoliczności jego śmierci. Nie zmienia to faktu, że młody kapelan pozostał z żołnierzami w chwili bezpośredniego zagrożenia.
Katyń. Kapłan, który nie opuścił polskich oficerów
Wiosną 1940 roku tysiące polskich oficerów zostało zamordowanych przez sowieckie NKWD.
Wśród ofiar zbrodni katyńskiej znalazł się ksiądz Jan Leon Ziółkowski, kapelan Wojska Polskiego, więziony w Kozielsku.
Mimo zakazów odprawiał potajemnie Msze Święte, spowiadał i udzielał Komunii Świętej. Wiedział, że za działalność religijną może zostać ukarany.
Nie zrezygnował.
Według relacji współwięźniów jeszcze 7 kwietnia 1940 roku, w dniu wywiezienia z obozu, odprawił Mszę Świętą.
Podobnie jak inni polscy jeńcy został zamordowany przez sowieckich oprawców.
Dachau. Miejsce śmierci setek polskich duchownych
Niemiecki obóz koncentracyjny Dachau był jednym z najtragiczniejszych miejsc w historii polskiego duchowieństwa.
Według danych przywoływanych przez Instytut Pamięci Narodowej więziono tam 1773 duchownych z Polski. Aż 868 z nich poniosło śmierć.
Za tymi liczbami kryją się historie ludzi poddawanych głodowi, torturom, wyniszczającej pracy i upokorzeniom.
Jednym z nich był błogosławiony ksiądz Stefan Wincenty Frelichowski, kapłan związany z harcerstwem i wychowaniem młodzieży.
Kiedy w obozie wybuchła epidemia tyfusu, dobrowolnie opiekował się zakażonymi więźniami. Miał świadomość, że naraża własne życie.
Zaraził się i zmarł 23 lutego 1945 roku, zaledwie dwa miesiące przed wyzwoleniem obozu.
Podobny los spotkał błogosławionego biskupa Michała Kozala, który mimo uwięzienia wspierał współwięźniów i pomagał najbardziej potrzebującym. W styczniu 1943 roku został zamordowany w Dachau.
Nie wszyscy duchowni opuścili obóz jako jego ofiary. Wśród ocalałych znaleźli się ksiądz Ignacy Jeż, późniejszy biskup koszalińsko-kołobrzeski, oraz arcybiskup Kazimierz Majdański, poddawany w Dachau zbrodniczym eksperymentom pseudomedycznym.
Przez kolejne dziesięciolecia obaj przypominali o losach więzionego duchowieństwa i obowiązku zachowania pamięci o tych, którzy nie przeżyli.
Zostali z żołnierzami, choć mogli ratować własne życie
Szczególne miejsce w historii zajmuje błogosławiony ksiądz Władysław Miegoń, pierwszy kapelan Marynarki Wojennej odrodzonej Polski.
Po kampanii wrześniowej 1939 roku dostał się do niemieckiej niewoli. Kiedy pojawiła się możliwość opuszczenia miejsca odosobnienia, nie skorzystał z niej. Postanowił pozostać przy swoich marynarzach.
Zmarł 15 października 1942 roku w Dachau.
Podczas Powstania Warszawskiego podobną postawą wykazał się dominikanin, błogosławiony ojciec Michał Czartoryski.
Kiedy powstańcy wycofywali się z Powiśla, duchowny pozostał przy ciężko rannych, których nie można było ewakuować.
6 września 1944 roku został zamordowany przez Niemców.
Obaj wiedzieli, jakie ryzyko podejmują. W chwili największego zagrożenia nie pozostawili jednak powierzonych sobie ludzi.
Ksiądz Władysław Gurgacz. Kapelan antykomunistycznego podziemia
Koniec II wojny światowej nie oznaczał dla wszystkich Polaków końca prześladowań.
Po 1945 roku komunistyczne władze represjonowały wielu uczestników niepodległościowej konspiracji. Wśród duchownych, którzy wspierali ludzi ukrywających się przed aparatem bezpieczeństwa, był jezuita ksiądz Władysław Gurgacz.
W 1948 roku został kapelanem oddziału „Żandarmeria”, związanego z Polską Podziemną Armią Niepodległościowców, działającego w Beskidzie Sądeckim.
Dla partyzantów był nie tylko duchownym, lecz także moralnym przewodnikiem. Nazywali go „Ojcem”.
Został aresztowany przez komunistyczne służby i skazany na śmierć. Wyrok wykonano 14 września 1949 roku w Krakowie.
Dziś jego postać przypomina o dramatycznych wyborach, przed jakimi stawali duchowni i żołnierze podziemia w powojennej Polsce.
Kardynał Stefan Wyszyński. Niezłomność nie zawsze oznaczała śmierć
Wśród duchownych, których postawa wpisała się w historię oporu wobec komunistycznej władzy, szczególne miejsce zajmuje kardynał Stefan Wyszyński.
Prymas Tysiąclecia sprzeciwiał się próbom podporządkowania Kościoła państwu. W 1953 roku został internowany i przez trzy lata przebywał w odosobnieniu.
Jego niezłomność nie polegała na walce zbrojnej, lecz na konsekwentnej obronie niezależności Kościoła, wolności sumienia i prawa człowieka do własnych przekonań.
Ksiądz Jan Zieja. Sprzeciw wobec przemocy przez całe życie
Nie wszyscy niezłomni kapłani stali się męczennikami.
Ksiądz Jan Zieja był kapelanem podczas wojny polsko-bolszewickiej, kampanii wrześniowej i Powstania Warszawskiego. W czasie niemieckiej okupacji wspierał środowiska konspiracyjne, pomagał prześladowanym Żydom i współpracował z organizacjami polskiego podziemia.
Po wojnie nie wycofał się z działalności społecznej. W 1976 roku znalazł się wśród współtwórców Komitetu Obrony Robotników.
W swoim nauczaniu konsekwentnie podkreślał wartość ludzkiego życia i sprzeciwiał się przemocy.
Zmarł 19 października 1991 roku, dokładnie siedem lat po uprowadzeniu księdza Jerzego Popiełuszki.
Ta symboliczna zbieżność dat przypomina o dwóch różnych drogach służby ludziom, połączonych troską o godność człowieka.
Pamięć, która nie powinna kończyć się na rocznicach
Narodowy Dzień Pamięci Duchownych Niezłomnych jest okazją do przypomnienia historii znacznie szerszej niż losy jednego kapłana.
To historia ludzi, którzy stawali przed wyborami, jakich dziś trudno sobie wyobrazić. Mogli ratować własne życie, milczeć, podporządkować się przemocy albo odwrócić wzrok od cierpienia innych.
Wielu wybrało inaczej.
Nie każdy z nich zginął. Nie każdy był uczestnikiem konspiracji. Ich działalność obejmowała zarówno walkę o niepodległość, jak i pomoc chorym, więźniom, robotnikom, prześladowanym oraz rodzinom dotkniętym wojną.
Dziś, 19 października, pamiętamy o księdzu Jerzym Popiełuszce. Ale warto pamiętać również o tych, których nazwiska rzadziej pojawiają się w podręcznikach historii.
Bo historia duchownych niezłomnych to nie tylko opowieść o wierze. To również opowieść o odwadze, odpowiedzialności i granicach, których człowiek nie powinien przekraczać nawet w obliczu największego zagrożenia.
Opracowanie na podstawie tekstu ks. por. Wojciecha Nowaka oraz materiałów historycznych IPN


