Przemyśl mówi „stop” Lwowowi. Jednogłośna decyzja radnych po kontrowersyjnej uchwale dotyczącej UPA

Marcus Pryszberg
5 min. czytania
FOTO IPN PRACE EKSHUMACYJNE WE LWOWIE

21 głosów za, żadnego sprzeciwu i ani jednego wstrzymania się od głosu. Rada Miejska w Przemyślu jednogłośnie zdecydowała o zawieszeniu współpracy partnerskiej ze Lwowem. Powodem jest uchwała Lwowskiej Rady Obwodowej, która postanowiła poświęcić rok 2027 Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), Romanowi Szuchewyczowi oraz Ołehowi Olżyczowi. Przemyscy samorządowcy uznali, że nie można budować dobrosąsiedzkich relacji z pominięciem pamięci o polskich ofiarach zbrodni wołyńskiej.

- Reklama -

Jednogłośne stanowisko Przemyśla

W poniedziałek, 26 października 2026 roku, przemyscy radni przyjęli uchwałę o zawieszeniu współpracy z ukraińskim Lwowem. Decyzję poparło wszystkich 21 radnych uczestniczących w głosowaniu.

- Reklama -

Przemyśl i Lwów łączy umowa partnerska podpisana w 1995 roku. Przez ponad trzy dekady oba miasta prowadziły wspólne przedsięwzięcia i utrzymywały kontakty samorządowe.

Teraz przyszłość tej współpracy stanęła pod znakiem zapytania.

Przemyscy radni wskazują, że upamiętnianie formacji odpowiedzialnej za masowe mordy na polskiej ludności cywilnej jest nie do pogodzenia z zasadami wzajemnego szacunku i prawdy historycznej.

Przyjęta uchwała zobowiązuje prezydenta miasta Wojciecha Bakuna do rozpoczęcia działań prawnych zmierzających do rozwiązania umowy partnerskiej.

Wojciech Bakun: Nie pozostaniemy obojętni

Po zakończeniu sesji prezydent Przemyśla odniósł się do decyzji samorządowców w mediach społecznościowych.

Wojciech Bakun podkreślił, że wspólne działania z Lwowem zostają zawieszone do czasu jednoznacznego określenia stanowiska ukraińskiego partnera wobec inicjatyw promujących ideologie wymierzone historycznie w Polskę i Polaków.

Prezydent podziękował radnym za jednomyślność oraz zapowiedział, że miasto nie pozostanie obojętne wobec działań, które uznaje za prowokacyjne i antypolskie.

Jednocześnie uchwała nie zamyka całkowicie drogi do odbudowania relacji. Współpraca mogłaby zostać wznowiona po formalnym wycofaniu lub unieważnieniu decyzji Lwowskiej Rady Obwodowej oraz jednoznacznym odcięciu się władz Lwowa od gloryfikowania struktur odpowiedzialnych za zbrodnie na ludności cywilnej.

Rok 2027 rokiem UPA. Co zdecydowano we Lwowie?

Kontrowersje wywołała decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej o ustanowieniu roku 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz Ołeha Olżycza, działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.

Wnioskodawcą uchwały był Światosław Szeremeta, deputowany partii Europejska Solidarność, związanej z byłym prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką.

Szeremeta jest również zaangażowany w ukraińskie działania dotyczące upamiętnień historycznych i poszukiwań ofiar. Na wniosek ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego został objęty zakazem wjazdu do strefy Schengen do 20 października 2031 roku.

Sprawa wywołała reakcję nie tylko w Polsce, ale również w samym Kijowie.

Kijów dystansuje się od decyzji lwowskich radnych

Stanowisko samorządu obwodu lwowskiego nie oznacza poparcia całych władz Ukrainy.

Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych skrytykowało inicjatywę, wskazując na jej negatywne konsekwencje dla stosunków polsko-ukraińskich.

Według informacji przekazanych PAP 21 października ukraińskie władze centralne prowadziły konsultacje zmierzające do zablokowania uchwały.

Do sprawy odniósł się także premier Donald Tusk. Po rozmowach z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim przekazał, że ukraiński przywódca był niezadowolony z inicjatywy lwowskich radnych i nie zamierzał jej wspierać, jeśli dalszy przebieg sprawy miałby zależeć od niego.

Wołyń. Historia, której nie można pominąć

Spór dotyczący UPA ma znacznie głębsze podłoże niż bieżące relacje samorządowe.

W latach 1943–1945 ukraińscy nacjonaliści z OUN i UPA dokonali masowych mordów na polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Ofiarami byli mieszkańcy wsi i miasteczek, w tym kobiety, dzieci oraz osoby starsze.

W polskiej historiografii wydarzenia te określane są jako ludobójstwo. Szacunki mówią o około 100 tysiącach zamordowanych Polaków.

Tymczasem w części ukraińskiej narracji historycznej UPA przedstawiana jest przede wszystkim jako formacja walcząca o niepodległość Ukrainy i przeciwko sowieckiej dominacji.

Te dwie perspektywy od lat pozostają źródłem poważnych napięć.

Dla rodzin ofiar szczególnie bolesne pozostają próby honorowania dowódców formacji odpowiedzialnych za zbrodnie oraz trudności związane z poszukiwaniem, ekshumacją i godnym pochówkiem zamordowanych bliskich.

Co dalej ze współpracą polsko-ukraińską?

Decyzja Przemyśla jest kolejnym sygnałem, że spory dotyczące pamięci historycznej nadal wpływają na współczesne stosunki między Polską a Ukrainą.

Jednocześnie trzeba rozróżnić decyzje władz regionalnych od stanowiska ukraińskiego rządu i prezydenta, którzy zdystansowali się od lwowskiej inicjatywy.

Przemyśl postawił konkretne warunki wznowienia współpracy. Teraz wiele zależy od dalszych działań ukraińskich samorządowców.

Pozostaje pytanie, czy możliwe będzie wypracowanie takiego podejścia do wspólnej historii, które pozwoli rozwijać współczesne partnerstwo bez przemilczania zbrodni popełnionych na ludności cywilnej.

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy