Chełmski niedźwiedź pokazał pazur! Podziemia Kredowe wygrywają w Jastrzębiu 3:2

4 min. czytania

Jedni bez zwycięstwa, drudzy po dwóch wygranych. Podziemia Kredowe ChKS Chełm i Jastrzębie Barkom przystępowały do tego spotkania w zupełnie innych nastrojach. Pierwszy set dobitnie pokazał, jak dużo pracy pozostaje przed chełmskim zespołem. Także tej mentalnej, bo umiejętności są, ale zbyt często trudno je dostrzec na boisku.

- Reklama -

W drugiej partii chełmianie wrócili do gry. Ogromna w tym zasługa Jędrzeja Gruszczyńskiego, który w obronie podbijał niesamowite piłki, dając kolegom kolejne szanse na zdobywanie punktów. A te wykorzystywał przede wszystkim Maciej Muzaj.

- Reklama -

Jay Blankenau potrafił dobrze rozprowadzić atak i często uruchamiał Jakuba Turskiego. Środkowy zastępował Mariusza Marcyniaka, który wchodził na początkową fazę każdego seta oprócz tie-breaka . Były więc fragmenty, w których gra chełmian zaczynała się układać. Problem w tym, że za chwilę znów przychodził przestój.

Sporo zastrzeżeń można mieć do ofensywnej dyspozycji Yacine’a Louatiego. Blankenau próbował go przełamać, posyłając kolejne piłki na lewe skrzydło, ale Francuz popełniał proste, szkolne błędy. Nawet atak bez bloku potrafił zakończyć piłką posłaną metr w aut. W końcówce seta zrehabilitował się dwoma asami serwisowymi, jednak w ataku długo dawał zespołowi zdecydowanie za mało.

I kiedy wydawało się już, że gospodarze zamkną ten mecz wynikiem 3:1, chełmski niedźwiedź wreszcie pokazał pazur. Drużyna zaczęła grać tak, jak oczekują tego trener i kibice. Z determinacją, odwagą i gotowością do walki o każdą piłkę.

Dużo dały zmiany. Tytus Nowik i Yuki Imahashi weszli na boisko i wnieśli konkretną jakość. Przed spotkaniem trener mówił o bardzo dobrej formie Nowika i o tym, że zawodnik musi wreszcie pokazać ją w meczu. Pokazał. Imahashi również zostawił tremę w szatni i bardzo dobrze rozdzielał piłki. Takich wejść rezerwowych ten zespół potrzebuje.

Warto też docenić Łukasza Swodczyka. Od początku sezonu jest stabilnym punktem drużyny zarówno w bloku, jak i w ataku, w którym utrzymuje bardzo dobrą skuteczność. Jego praca zasługuje na zauważenie.

Moim MVP tego spotkania jest jednak Maciej Muzaj. Bardzo zmotywowany, skoncentrowany, gotowy brać odpowiedzialność. Mentalnie to wojownik. Nawet kiedy gra zespołu falowała, on utrzymywał jakość w ataku. A gdy wystawa nie była idealna, co zdarzało się także Blankenauowi, szukał rozwiązania: obicia bloku, technicznego uderzenia czy kiwki. Nie każdą piłkę trzeba przecież wbijać w parkiet z pełną siłą.

Początek tie-breaka należał do chełmian. Świetna gra blokiem i przewaga wypracowana w pierwszych akcjach ustawiły decydującą partię. Pozostawało utrzymać koncentrację i dowieźć wynik do końca. Tym razem się udało.

Przed meczem typowałem właśnie zwycięstwo Podziemi Kredowych po tie-breaku. Cieszy trafiona prognoza, ale znacznie bardziej cieszy wygrana zespołu, który bardzo jej potrzebował. Po bezradności w spotkaniu z Asseco Resovią chełmianie pokazali, że potrafią się podnieść, odwrócić losy meczu i zwyciężyć mimo własnych słabości.

Nie był to mecz, który zachwycał poziomem. Był jednak walką do końca, a dla tej drużyny takie zwycięstwo może mieć ogromne znaczenie. Bo potencjał tego zespołu sięga znacznie wyżej niż trzynaste czy czternaste miejsce w tabeli.

Czy to początek trwalszej zmiany? Odpowiedź przyniesie następne spotkanie. W tej lidze każdy może wygrać z każdym, ale swoją wartość trzeba potwierdzać na boisku.

Gratulacje dla całego zespołu i sztabu. Teraz czas pójść za ciosem! 🏐🐻

Udostępnij ten artykuł
Brak komentarzy